xiegacodziennosci

Just another WordPress.com site

Wiersze z zielonego zeszytu /25/

XXX

znikąd

Granatowy ptak nadziei- epitafium dla Mandej

stanęłam tak w rozpaczy na krawędzi nocy

przede mną świt jakże nieprzebyty

za mną noc

we mnie ciągle noc

wtem…

zaczyna kwilić granatowy ptak nadziei

szturcha mnie co rusz

swym wyrzynającym się dzióbkiem

wyraźnie karmi się mym smutkiem

stanęłam z mą rozpaczą na krawędzi nocy

bez myśli bez planów

widoków na przyszłość

gotowa na wszystko

wtem!

granatowy ptak nadziei rozpostarł swe skrzydła

a ja uległam w końcu tej pokusie

i wtuliłam się w jego aksamit

Katia o3.12.2010

Jeszcze raz

jeszcze raz

wykonam

tę męczącą sztuczkę

przebudzę się

otworzę oczy

choć to

ostatnia taka sztuczka

/w której nie będę mistrzem/

Katia 04.12.2010

Wypalenie

czuję się

wypalona jak pień wierzby

trafionej piorunem

z boku

gdzieś przez szczelinę

nieśmiertelności

dostałam się

do soków życia

jutro

nie będzie

znaczyło dla mnie

to samo

dzisiaj

jest jakże bolesne

               a teraz boję się…

aż strach mój

uciekł ode mnie…

ttteraz boję się sama

Katia, 04.12.2010

Tyle jestem warta

tyle jestem warta

co szelest pustych kartek

przewracanych nad ranem

w poszukiwaniu sensu

tyle jestem warta

co chłodne plecy milczenia

wystawione na wiatr

twojego bezdechu

tyle jestem warta

co cisza w słuchawce

i bezgłośny płacz

po drugiej stronie

nie chcę

nie muszę

będę pomimo wszystko

Katia 05.12.2010

Ćwiczenie z empatii

przyjazna dłoń

głaszcze mnie po mordzie

odtrącam ją

jak natrętnego psa

tak mało miejsca

aby iść obok siebie

za wąska ścieżka

idź więc za mną

nie musisz

po moich śladach

wolałabym nie

Katia 07.12.2010, 3.16 nad ranem

Wędrówka

układam pęcherz w dogodnym miejscu

czy zasłużyłam sobie na miskę strawy Panie?

my sweet Lord?

jestem tak znużona

kluczeniem do zmierzchu

po omacku…

nie! musisz popracować jeszcze więcej

bardziej się przyłożyć masz do przejścia pół kroku

śnieg nie stanowi tu żadnej przeszkody

jest wymówką zbyt łatwą i banalną

więc otrzep płaszcz

podskocz dwa razy w półobrocie

i podążaj dalej

nie komplikuj sobie życia

Katia 17.12.2010

Cykada czasu

cykada czasu

rozbrzmiewa w przestrzeni

nawołuje czas

i go uwodzi

Katia 18.12.2010

xxx

gdy przeczytam wszystkie książki

których dotknęły twoje oczy

czy uzyskam odpowiedź na pytanie

dlaczego?

czy będę mądra

twoją mądrością?

czy odechce mi się

rozumieć cię

ze wszystkich sił

i za wszelką cenę?

czy wreszcie

dam ci spokój?

Katia o5.01.2011

journalofanobody:</p>
<p></p>
<p>Shadiafarin Arash</p>
<p>

Przed odlotem

tłuką się we mnie

czarne ptaszyska rozpaczy

próbują rozpościerać skrzydła

ćwicząc odlot

w dzikim ścisku dziobią się nawzajem

skubią pióra

popędzają jedne drugich

nerwowo popiskują

w panice tracąc zmysły

na nic ten pośpiech i pęd

muszą przebyć swoją kwarantannę

procedura jest ścisła

instrukcja nie podlegająca

negocjacjom

czas nieubłagany

Katia 22.01.2011

Empatia

jeśli mówiłam

że dłużej nie wytrzymam

to było tylko chwilowe zwątpienie

jeśli wylałam

morze łez

to zmieściły się one

w muszelce jak paznokieć

jeśli modliłam się

o śmierć

to językiem trwogi

o przetrwanie

więc…

najlepiej nie mów nic

połóż się proszę

wzdłuż cichej chwili

po prostu bądź

Katia 22.01.2011

Powiedz

powiedz mi

od kiedy sączysz tę trutkę

po której tężeje ci

radość

i wszystkie zmysły

powiedz

od kiedy

szczur depresji

drąży w tobie

te korytarze bez wyjścia

powiedz proszę powiedz

jak stłuczoną butelką

przywrócisz sobie oddech

powiedz jeszcze

tylko…

już nic więcej

Katia 11.02.2011

Powrót do ciała w kostnicy

serce oswajam

jak rybkę złapaną w słoik

nie powinno być kłopotów

jelita nawijam ściśle

na szpulę czasu

przydadzą się jeszcze

żyły tętnice wiążę po pięć

na skręcenie postronków

do rzucenia potrzebującym

gorzej z wątrobą

żadnego z niej pożytku

rozpada się jak

nadepnięta purchawka

czary- mary

hokus- pokus

znikam…

jak za dotknięciem

czarodziejskiej różdżki

tylko nie pomalowałam paznokci

tylko nie pomalowałam paznokci…

Katia 11.02.2011

Miłość

dwie

zbłąkane stopy

wtulone jedna w drugą

są dla siebie

nieustającym wsparciem

Katia 11.09.2010

Wariacje na temat pewnego portretu

jedną część twarzy

ma dziwniejszą od drugiej

kolejną od następnej

i tak dalej

to postępuje geometrycznie

krzywym uśmiechem

spina kubistyczne kawałki

jak pękiem kluczy

nie pasujących do żadnych drzwi

czasem po omacku

myli kolejność

wątły płomień świecy

wywołuje złudzenie symetrii

już lepiej jej było

w ciemności

gdy dowolność zdarzeń

mogła być wystarczającą pociechą

Katia 27.02.2011

Oda do chwili

witaj chwilo!

moja stara przyjaciółko

pstryknę ci fotkę

słyszę dźwięk migawki

zbyt długo cię naświetlałam

przeszłaś

minęłaś

wymknęłaś mi się

już po tobie

tak naprawdę nie wiem

gdzie teraz jesteś

choć wolałabym tak

Katia 22.03.2011

Kołysanka dla siebie

blisko siebie

mam tylko siebie

tylko siebie mam

trzymam się

od siebie

na bezpieczną odległość

nie narzucam się sobie

ze swoją obecnością

Katia 17.04.2011

Kawa o wyszczerbionym kubku-

welcome in my underground!

kawa o wyszczerbionym kubku

jest jak deszcz

spływający po nierównych chodnikach

stawia mnie na nogi

tylko przez chwilę

gdy próbuję zainstalować się

pomiędzy szparami rzeczywistości

dostaję w czubek głowy

płytą chodnikową

przydeptują mnie przypadkowi przechodnie

co zakrawa na absurd

niestety

daleko mi do agresji

trzy milimetrowej roślinki

walczącej o przetrwanie

w szparze płyt chodnikowych

zatem

witaj w moim podziemnym świecie!

Katia 04.04.2011

Powrót z pola truskawkowego

palce splamiłam

sokiem truskawkowym

wyciskam nimi piętno

na starym rowerze

który zastygł w bezruchu

na widok

turkusowych ważek

odważnie

penetrujących przestrzeń

staję jak wryta

przed ścianą jaśminu

jestem dziś odurzona

pięknem tego świata

który przemierzam tak niezobowiązująco

jakbym szła do kiosku po gazetę

05.06.2011

Wiadomość dla duszy/ dobra wiadomość

tkwisz w futerale z tektury

powleczona przesianym płócienkiem

gdzieniegdzie

prześwitują zbielałe słońcem kości

tkanina zbyt mocno opięta

nie wytrzymuje twojego naporu

tekturowe pudełko

łatwo podda się recyklingowi

masz wreszcie dosyć czasu

na skrojenie nowej szaty

w której będziesz się mogła przeciągać

do woli

Katia 07.06.2011

Wariacje na temat duszy

moja dusza

leży porzucona

w starym pudełku po butach

wymięta

zakurzona

obdarta z godności

wyścielałam je

lakmusowym atłasem

by miała namiastkę luksusu

podsuwam jej koktajle z truskawek

zmiażdżone z wierszami

które maszerują przez moją głowę

lecz to wszystko za mało

za mało

za mało

Katia 07.06.2011

Pokarm dla duszy

tak boli

tak bardzo boli

gdy połykam

kolczasty agrest

kamyki z pola

garść świerszczy zza okna

pestki dzikiej róży

zgarniam zachłannie

mój pokarm dla duszy

pokarm dla duszy

próżno wyglądam manny z nieba

bo tylko płatki kwiatów

otrząsa cudzy wiatr

z czarnego bzu

znów nie trafiłam…

nie zdążyłam…

zostawiłam…

mój pokarm dla duszy

pokarm dla duszy

rozciągają suche psy

po pustym polu

                                  Katia, I versja 08.06.2011/ 04.07.2012

                                                                        

                                                      Mucha

wycieńczona mucha

przysiadła na krawędzi kubka

z parującą czarną

tą jedyną wymarzoną

poranną kawą

jakże ją zgonić?

przepędzić bez urazy?

ot tak jednym machnięciem ręki

przecież mnie też tak

ktoś przepędzał nie raz

nie dwa

nie trzy razy

Katia 09.07.2011

Uśmiech

zastygły uśmiech

jak na porcelanowej lalce

gdy zmrużę oczy

błąka się ten lodowaty uśmiech

jak na porcelanowej lalce

w teatralnym grymasie

to jakaś gra

jestem w centrum performance

jaki zgotowało mi życie

przecież się nie wypuknę

nie przewrócę na drugą stronę

nie wyszarpię wnętrzności

z krzyku

z rozpaczy

z niezgody

mogę tylko

płoszyć codzienność

podmuchami zmiany

zrywami nadziei

obietnicą mych wierszy

Katia 18.07.2011

Pogodzić się ze światem

dedykowane Stedowi i Mandej

przecież mnie to wszystko

nie będzie potrzebne

sznur korali z pereł

perlisty śmiech

śmieszne fatałaszki

oddam w dobre ręce

jak garść szczeniaków

zrodzonych o świcie

niczego mi nie będzie żal

Katia 19.07.2011

Rozmowa z duszą

                                                         – gdzie się wybierasz?

                                                         – w daleką podróż

                                                         – jak daleką i na ile?

                                                        – jak stąd do wieczności,

                                                         na chwilę

                                                        – czy to nie za długo?

                                                        – obawiam się, że nie

                                                        – czy będziesz daleko?

                                                        – bliżej niż mogłabyś sięgnąć

                                                        – jak cię rozpoznam?

                                                         – będziesz wiedziała

                                                            Katia 19.07.2011

Sierpniowe cukinie

sierpniowe cukinie

jaka szkoda że już nie lipcowe

wylegują się na podmokłych

plażach

w mym ogrodzie

podobne do miłych fok

bez oczekiwań

bez pragnień

gotowe na wszystko

pójdą pod nóż

któregoś przedpołudnia

niczego im nie będzie

żal?

Katia 30.07.2011

cdn… /25/

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: