xiegacodziennosci

Just another WordPress.com site

Długo szukałam dzisiaj czegoś… Kręciłam się w kółko, to znów dreptałam w miejscu… Dałam się ciągnąć na smyczy i przesiadywałam w szlafroku długie godziny niespełnienia… Byłam tym wszystkim dość przerażana, więc rozpuściłam to w kroplach deszczu, podczas rozmowy z przyjaciółką, po drutach telefonicznych. Potem rozmyślałam nad tym, ile sensu zdołam wyizolować z poczucia bezsensu… Aż znalazłam.  Najpierw wiersz Haliny Poświatowskiej. Potem muzykę Tora Lundvalla, dzięki Karolinie.

Katia

mój cień jest kobietą
odkryłam to na ścianie
on się uśmiechał falistością linii
i ptak bioder o zwiniętych skrzydłach
na gałęzi uśmiechu śpiewał

drzewo kwitnące
obwieszone zielonymi papugami
poprzez skrzydła
pomarańcza złota dojrzałość
słońce na kroplach połyska
w deszczu
proste i nagie drzewo
moje usta uchylone piersi

wschodzący księżyc rzęs zamigotał
i zgasł
gdy zdmuchnąłeś zapałki płomień
i oparłeś na ramionach moich dłonie
mój cień był kobietą
nim zniknął

Halina Poświatowska

 

Dodaj komentarz »

W półmroku

Gdy otwieram oczy, ale jeszcze nie całkiem. Gdy dosypiam, ale powoli, najwolniej jak się da opuszczam ową krainę łagodności.  W półmroku, kocimi ruchami, na pamięć. Pod przymkniętymi powiekami. Przez firankę rzęs. Instaluję się w codzienności. Dzisiaj w tym jak najmniej inwazyjnym procesie towarzyszy mi muzyka Ricka Millera, australijskiego twórcy symfonicznej progresji rockowej.

Katia

Dodaj komentarz »

W świetle xiężyca

Tak szybko jasność przechodzi w mrok z początkiem lutego.  Pomyślałam, że chciałabym się zatapiać w świetle księżyca powoli i nieuchronnie… Jednak spowił mnie wyniosły chłód z jego strony.  Nie będę się narzucać. Popatrzę w cichości. Zadrę głowę do góry,  przyklęknę ze sztucznym oczkiem. Przyciągnę na chwilę jego uwagę. Pójdę sobie dalej. Niczego mi nie będzie żal.

Katia

Dodaj komentarz »

Wygrzewanie duszy

Moja dusza lubi wygrzewać się na przepastnych łąkach absurdu. W mrokach wschodzącego słońca. Przy dźwiękach klawikordu i saksofonów, w rozdziwieniu ile jeszcze. Moja dusza nie pogardzi też złotem i lakmusem darowanym przez słońca zachody tak szczodrze, że łka z wdzięczności.

Katia

Dodaj komentarz »

Hello February!

W życiu musi chodzić o coś jeszcze…

Na pewno nie o to, żeby się cały czas tłumaczyć, wyjaśniać, usprawiedliwiać…

Katia

Dodaj komentarz »

Witaj grudniu!

Więc minął listopad a we mnie też coś minęło.  Uporczywy smutek i cholerna bezradność. Grudzień natchnął mnie nową energią i już wiem, że…

Nie dowiem się, co wiedziałam pisząc powyższe słowa, bo przerwałam tok myślenia na dobre trzy tygodnie. Już nigdy się dowiem.  Ten wpis zatrzymałam w szkicach, licząc na jego dokończenie. Ale przyszły nowe chwile, sprawy i wydarzenia wymagające mojej uwagi. I zrobiło się Hello and goodbye… Żegnaj grudniu, mój mały dręczycielu…

Katia

https://youtu.be/ywZqBGHDTlA

 

Dodaj komentarz »

Pożegnanie

Nie wszystkie pożegnania są jakieś wyjątkowe smutne. Niektóre zdają się być zwykłą koleją rzeczy. Aczkolwiek trudno się pogodzić ze zmianą. Czasem nie jest łatwo przejść do porządku dziennego z miejsca, w którym coś było, a już tego nie ma.  Chciałabym wierzyć, że przyjdzie kolejna jesień i będzie znowu inna w swej odsłonie. Że przyjdzie zima i będzie niepowtarzalna. Że wiosna rozkwitnie na nowo, a lato będzie deszczowo-słoneczne.

Katia

dav

Dodaj komentarz »

Jesienny bałagan

Sobotnia mgła wydobyła z krajobrazu  to, co nie widzialne.  Przenicowała  go na drugą stronę, ukazując widoki jak na wypłowiałej, spranej poszewce. Z Kropką na smyczy szukałam idealnych miejsc do zdjęcia. Wszystko wyglądało jakby przyprószone świetlistym popiołem… Spowite pyłem księżycowym. Chociaż po księżycu nie został nawet ślad… Może ten pył…

Katia

Dodaj komentarz »

Cień

Poranne chłody wynagradzają takimi zjawiskami!  Mogłam patrzeć, jak mój cień przechadzał się po młodym zbożu. Magia rozgościła się nad tym miejscem tylko na kilkanaście sekund… Stałam się częścią tego mistycznego wydarzenia.

Katia

Dodaj komentarz »

Wyjątkowo słoneczny dzień

Chciałam wydobyć trochę mroku z jasności zalewającej mnie w ten nieoczekiwanie słoneczny poranek. Dlatego zrobiłam trochę takich zdjęć. Mam nadzieję, że to widać. Powiązanie mroku ze światłem odczuwam nader silnie. Ów dualizm często zauważam i lubię rozmyślać sobie o nim. Szczególnie przy świeżutkiej, właśnie wydobytej na światło dzienne, albo mroki nocy… a może w pomieszanej czasoprzestrzeni, muzyce szwedzkiego zespołu Opeth.

Piszę tu ostatnio nieczęsto, bo częściej na widoku. Dzisiaj zapragnęłam zapaść się w świeżą ciemność. Taką która mnie przyjmie bez zbędnego kombinowania.

Katia

 

Dodaj komentarz »