xiegacodziennosci

Just another WordPress.com site

Pożegnanie

Nie wszystkie pożegnania są jakieś wyjątkowe smutne. Niektóre zdają się być zwykłą koleją rzeczy. Aczkolwiek trudno się pogodzić ze zmianą. Czasem nie jest łatwo przejść do porządku dziennego z miejsca, w którym coś było, a już tego nie ma.  Chciałabym wierzyć, że przyjdzie kolejna jesień i będzie znowu inna w swej odsłonie. Że przyjdzie zima i będzie niepowtarzalna. Że wiosna rozkwitnie na nowo, a lato będzie deszczowo-słoneczne.

Katia

dav

Dodaj komentarz »

Jesienny bałagan

Sobotnia mgła wydobyła z krajobrazu  to, co nie widzialne.  Przenicowała  go na drugą stronę, ukazując widoki jak na wypłowiałej, spranej poszewce. Z Kropką na smyczy szukałam idealnych miejsc do zdjęcia. Wszystko wyglądało jakby przyprószone świetlistym popiołem… Spowite pyłem księżycowym. Chociaż po księżycu nie został nawet ślad… Może ten pył…

Katia

Dodaj komentarz »

Cień

Poranne chłody wynagradzają takimi zjawiskami!  Mogłam patrzeć, jak mój cień przechadzał się po młodym zbożu. Magia rozgościła się nad tym miejscem tylko na kilkanaście sekund… Stałam się częścią tego mistycznego wydarzenia.

Katia

Dodaj komentarz »

Wyjątkowo słoneczny dzień

Chciałam wydobyć trochę mroku z jasności zalewającej mnie w ten nieoczekiwanie słoneczny poranek. Dlatego zrobiłam trochę takich zdjęć. Mam nadzieję, że to widać. Powiązanie mroku ze światłem odczuwam nader silnie. Ów dualizm często zauważam i lubię rozmyślać sobie o nim. Szczególnie przy świeżutkiej, właśnie wydobytej na światło dzienne, albo mroki nocy… a może w pomieszanej czasoprzestrzeni, muzyce szwedzkiego zespołu Opeth.

Piszę tu ostatnio nieczęsto, bo częściej na widoku. Dzisiaj zapragnęłam zapaść się w świeżą ciemność. Taką która mnie przyjmie bez zbędnego kombinowania.

Katia

 

Dodaj komentarz »

W cieniu.

i już nigdy nie zaznam

nasycenia

pozostanę w niedosmakowaniu

pokarmy nie  będą mnie karmić

a napoje poić

będę w ciągłym zawieszeniu

podduszana lękami

z przekłutą intuicją

Katia

 

Dodaj komentarz »

Kierunki lipca.

Co lipiec chce przekazać przez swą zieleń przybrudzoną kurzem wędrowców? Tego jeszcze nie wiem, ale lipiec jeszcze się nie skończył.

Katia

Dodaj komentarz »

Schody

Są schody dokądś i schody donikąd. Są schody do nieba i schody do piekła. Są schody pięknie prowadzone, nietykalne prawie i schody wydeptane wyrzutami sumienia. Są takie schody o jakich nie śniłaś i tylko światło księżyca stąpa po nich w cichą noc.

Katia

Dodaj komentarz »

Czerwiec

Czerwiec się skończył, co akurat jest dobrą wiadomością.

Katia

Dodaj komentarz »

Stare kłania się nowemu

To, co stare musi odejść. Lepiej, jeśli dobrowolnie. Zeszłoroczny łopian ciężko zwiesił swój kręgosłup  pod mnogością głów, czy główek raczej. Wygląda jakby oddawał pokłon młodej trawie, która wyrzyna się w kępki. Smagany przez wiele miesięcy jesienną zawieruchą i zimowym wiatrem z północnego wschodu, teraz chyli się ku staruszce ziemi. To zdjęcie z początku kwietnia, tak długo wisiało w poczekalni, że całkiem o nim zapomniałam.

Teraz przyszedł na nie czas.

Stare rzepiszcze odejdzie na stos do spalenia. Suche, więc łatwo się będzie palić. Da początek żarowi wzniecanemu za majem.

Katia

Dodaj komentarz »

Jest lepiej.

Marzec rozgościł się na dobre ze swoimi dobrodziejstwami. Rozświetla moje ponure dni pełne codziennych obowiązków, powinności i muszeń. Ciasno mi już w tym gorsecie. Pęka w szwach, więc czas na nowy. Będę go szyć w czasie tych magicznych chwil w niedzielne i sobotnie poranki, gdy cały dom  dosypia jeszcze sny. Wciąż pozyskuję na mój patchwork fragmenty, strzępki, odpryski rzeczywistości i łakome kąski. Czuję, że nadszedł czas zbierać  je w całość.

Ja już się obudziłam. Spałam 11 godzin.

Katia

Dodaj komentarz »