xiegacodziennosci

Just another WordPress.com site

Kierunki lipca.

Co lipiec chce przekazać przez swą zieleń przybrudzoną kurzem wędrowców? Tego jeszcze nie wiem, ale lipiec jeszcze się nie skończył.

Katia

Dodaj komentarz »

Schody

Są schody dokądś i schody donikąd. Są schody do nieba i schody do piekła. Są schody pięknie prowadzone, nietykalne prawie i schody wydeptane wyrzutami sumienia. Są takie schody o jakich nie śniłaś i tylko światło księżyca stąpa po nich w cichą noc.

Katia

Dodaj komentarz »

Czerwiec

Czerwiec się skończył, co akurat jest dobrą wiadomością.

Katia

Dodaj komentarz »

Stare kłania się nowemu

To, co stare musi odejść. Lepiej, jeśli dobrowolnie. Zeszłoroczny łopian ciężko zwiesił swój kręgosłup  pod mnogością głów, czy główek raczej. Wygląda jakby oddawał pokłon młodej trawie, która wyrzyna się w kępki. Smagany przez wiele miesięcy jesienną zawieruchą i zimowym wiatrem z północnego wschodu, teraz chyli się ku staruszce ziemi. To zdjęcie z początku kwietnia, tak długo wisiało w poczekalni, że całkiem o nim zapomniałam.

Teraz przyszedł na nie czas.

Stare rzepiszcze odejdzie na stos do spalenia. Suche, więc łatwo się będzie palić. Da początek żarowi wzniecanemu za majem.

Katia

Dodaj komentarz »

Jest lepiej.

Marzec rozgościł się na dobre ze swoimi dobrodziejstwami. Rozświetla moje ponure dni pełne codziennych obowiązków, powinności i muszeń. Ciasno mi już w tym gorsecie. Pęka w szwach, więc czas na nowy. Będę go szyć w czasie tych magicznych chwil w niedzielne i sobotnie poranki, gdy cały dom  dosypia jeszcze sny. Wciąż pozyskuję na mój patchwork fragmenty, strzępki, odpryski rzeczywistości i łakome kąski. Czuję, że nadszedł czas zbierać  je w całość.

Ja już się obudziłam. Spałam 11 godzin.

Katia

Dodaj komentarz »

Marzec

Marzec jest lepszy od lutego. Pod każdym względem. Luty sam w sobie może nie był taki beznadziejny, ale wolę  przepowiednie marca. Jego powiewy i kierunki zdecydowanie wiodące ku jasności. Lubię ciemność, gdy mam w zanadrzu światło. Marzec stwarza nowe możliwości. Zauważam je gdy przechadzam się nad stawem zarośniętym wspomnieniami.  Ilu ludzi przede mną tak myślało w tym miejscu?

Katia

Dodaj komentarz »

Odcienie lutego

Luty rozpościera przede mną zadziwiające podniebne tkaniny. Drażni się niezliczonymi odcieniami niebieskości przetykanymi pudrowymi odcieniami różu i pomarańczu. Zjawiska na niebie przebiegają z wyjątkową gwałtownością i nieprzewidywalnością. Przynajmniej dla mnie. Właściwie nie ma znaczenia jaki to miesiąc, czy pora roku.  Jest zbyt pięknie i moje serce może tego nie wytrzymać. Czas się we mnie rozpycha, jakby mu było za ciasno. Nie będę go poganiać, osadzać i przyporządkowywać. Niech sunie swoim tempem. Niech się dzieje.

Katia

Dodaj komentarz »

Luty

Po tym, jak się na mnie styczeń obraził, nastał luty i wszystko wróciło na swoje miejsce. Suche trawy i gęste błoto znów przylepia mi się do butów. Dzika róża wciąż czaruje karminową czerwienią, konkurując ze słońcem. Liczy się tylko dzisiaj.

Katia

Dodaj komentarz »

Przejście /pomiędzy listopadem a grudniem/

Gdy zamykałam oczy, jeszcze listopad czarował mnie swoimi mglistymi opowieściami.
Gdy je otworzyłam, okazało się, że jest już grudzień. Przejście nastąpiło 
niepostrzeżenie. Tak jak musiałam podjąć szybką decyzję: wchodzę w mgłę, czy 
w nią nie wchodzę, naraz okazało się, że jest już inny, mroźny świat. Jeden oddech
dzielił mnie od nabrania pewności.
The Rivers Lullaby szwedzkiej grupy Greenleaf poświęcona jest żniwiarzom bezsilnych 
i zmęczonych myśli. 
Takim jak ja.
Katia
Dodaj komentarz »

Mgła

Listopadowa mgła tego roku coś próbuje mi przekazać. Chciałam to napisać i ona uleciała jak wydech bezpowrotnie. Notatki na temat mgły są nad wyraz cenne. Pisane pod wrażeniem chwili, czasem nie wybudzone dokładnie. Nie chcę do nich zaglądać teraz, gdy mgły odpuściły. Mogą być niezrozumiałe nawet dla mnie.

Katia

Dodaj komentarz »