xiegacodziennosci

Just another WordPress.com site

Oddychaj

„It is slow death waking from this world, when the truth is veiled… Is there no choice but to breathe in?…” śpiewa Monika Richards i jakże rezonuje to z moim stanem ducha. Zagrzewa mnie ten utwór do codziennej walki, a przynajmniej dzisiaj.

Kondycję psycho fizyczną mam wydrylowaną przez codzienne obowiązki. Od bladego świtu muszę być w pełnej gotowości do realizacji wyzwań, które zbyt ochoczo przeniesiono ze świata korporacji do mojego zawodu,  grzebiącego się w ludzkich problemach za symboliczną zapłatę.  Obecność w tu i teraz gruntuję już po wejściu do samochodu. Potem 8 godzin uważności w kontaktach z ludźmi, komputerem i papierami. Zakupy pełne oszczerstw. Chwila refleksji w drodze do domu. A tam bliscy, złaknieni mnie aż do bólu. Jak to pogodzić, jak rozwarstwić się na światy równoległe, czy to się komukolwiek udało poza spektakularnymi obrazami wirtualnymi typu Matrix?

Tak więc zapadam w sen i w Uśpieniu piszę swój dziennik, który może kiedyś przeniosę napapier.pl.

Czy nie ma innego wyboru, jak oddychać? Póki co nie. Więc oddychaj. Tylko tyle i aż tyle.

Katia

Reklamy
Dodaj komentarz »

Autoportret z szybą

Po lekkim mrozie przyszła odwilż. Krople deszczu wdzięczyły się do słońca, gdy odwróciłam głowę od papierologii biurowej, więc zatrzymałam się na chwilę. Pomyślałam: co za nieziemski widok. Tu, na ziemi, gdzie całymi dniami opisuję ludzkie sprawy, nie mając potem wystarczającego czasu ani energii na opisanie swoich.

Takie chwile montują mnie z codziennością. Mam wtedy wrażenie, że wszechświat uległ rozszczelnieniu, zapraszając do środka.

Na adapterze jeden z moich ulubionych kawałków z płyty Remedies grupy Soup– Nth Like Home.

Katia

Dodaj komentarz »

Podarunek ze Wszechświata

Taki oto prezent odebrałam ze wszechświata, a konkretnie z dworcowej ławki, po tym, jak wsadziliśmy ciotunię Lonię do pociągu. Gdy już opadły emocje i stres związany z zapakowaniem ciotuni na właściwe miejsce, wymachaliśmy do końca jej widoczności i rozejrzeliśmy się wokół… na peronie zostaliśmy tylko my, we trójkę… i samotny, okazały bukiet owinięty uroczystym pergaminem. Poczekałam chwilę, ale nikt po niego nie przyszedł, więc zabrałam go ze sobą do autka.

Nauczyłam się dostrzegać szczeliny przez które sączy się kontakt z Siłą Wyższą i  przyjmować takie okruchy z pozdrowieniami ze wszechświata. Okraszają moją codzienność.

Katia

Dodaj komentarz »