xiegacodziennosci

Just another WordPress.com site

mojacodzienno.ść

Tak, tak, święte słowa, napisał Bogdan Loebl. Warto pamiętać w tym pochodzie, czasem gonitwie codzienności, że jest taka muzyka, stworzona ponad 40 lat temu, z wciąż aktualnym przesłaniem! I chociaż Tadeusz i Mira od dawna „gryzą piasek”, ich muzyka pozostała. Powiem tak: dziękuję.

Katia

w pochodzie codzienności
mieć trzeba jakiś azyl
w pochodzie codzienności
mieć trzeba wyspę marzeń
w pochodzie codzienności
gdy szarość oczy zmęczy
zobaczyć trzeba słońce
zobaczyć wstążkę tęczy

co ja mam
ja mam
muzyki pulsujący rytm
ja mam
ten taniec który tańczysz  ty
ja mam
ten taniec który niesie mnie
jak rzeki nurt
jak rzeki rwący rwący nurt
ja mam

jest pochód codzienności
i wyjść nie można z niego
i ludzie upadają
i ludzie się podnoszą

w pochodzie codzienności
mieć kogoś obok trzeba
w pochodzie codzienności

chcieć trzeba gwiazdy z nieba…

 

Reklamy
Dodaj komentarz »

Deszcz

Kolejny dzień pada deszcz. Jeśli nie rano, to wieczorem, a dzisiaj to nawet i rano i wieczorem. Nie przeszkadza mi to codziennie uczęszczać do pracy. Właściwie to jeździć autem. Pomimo wszystko. Piję nieprzeliczone ilości wody z gałązkami mięty wrzuconymi do butelki i jakoś znoszę tegoroczne upały na przemian z deszczem.

Katia

Dodaj komentarz »

Wszystko już było?…

Zainspirowana obecną sytuacją społeczno – polityczną Polski i niekończącymi się protestami coraz większych grup,  w obronie wolności, przypomniałam sobie mój bunt, z okresu wczesnej młodości. Było to na przełomie lat 70/80 -ych. To wtedy rozwijały się we mnie potrzeby wyrażania siebie poprzez twórczość. Bunt objawiał się we mnie poprzez słuchanie i rozpowszechnianie pewnego rodzaju muzyki, /wiadomo jakiej!, mające w sobie pierwiastek buntu!/ czytanie pewnych książek i czasopism, /Wiadomo…/, pisanie różnorakich kawałków, oglądanie pewnych filmów, spektakli, czy obrazów… Kilka klipów z muzyką towarzyszącą tamtym procesom.

Katia














Dodaj komentarz »

Niewidzialne motyle

W drodze powrotnej od Przyjaciół w Łukowie, dzięki przeoczeniu odpowiedniego zjazdu, zboczyliśmy nieco z trasy i oczom naszym ukazała się prawdziwa łąka z dziesiątkami motyli. Musicie mi zaufać na słowo. W czasie zdejmowania zdjęć, motyle wyfrunęły z kadru…

Poniżej grupa pozytywnie zakręconych muzyków z Arizony z pogranicza eksperymentalnej psychodelii. Gdy słucham ich propozycji, to chce mi się leżeć na takiej łące i z przymrużonymi oczami wpatrywać się w słońce.

Katia

Dodaj komentarz »

Will be fine?

Dodaj komentarz »