xiegacodziennosci

Just another WordPress.com site

„Indie i chińskie latawce…”

Co prawda to jeszcze nie październik, tylko upalny wrzesień, ale już niebawem…
Katia

BLASZANY PAROWIEC

Gdy już apteki przenika październik
I nie ma leków na smutek i katar
Jedyny Stwórca dał nam medykament
To w szklance mocna, gorąca herbata

Gdy z fortepianem się w domu zamykam
To śpiewam głośno na chwałę czajnika
Układam sonet z herbacianych listków
Na dobrotliwy czajnik z gwizdkiem

Wypływa na senne morze
Cudowny, blaszany parowiec
W obłoku pary odmienia
Serca zmartwione jesienią

Tak pięknie pachną w blaszance
Indie i chińskie latawce
Tak pięknie pachną

Kiedy w miłosną wpadniesz katastrofę
Gdy cię choroby zginają jak klamkę
Niech na ratunek bieży pogotowie
Z pełną po brzegi czaju filiżanką

Wypływa na senne morze
Cudowny, blaszany parowiec
W obłoku pary odmienia
Serca zmartwione jesienią

Tak pięknie pachną w blaszance
Indie i chińskie latawce
Tak pięknie pachną

Reklamy
Dodaj komentarz »

Pomyśl o mnie czasem…

Dodaj komentarz »

Wtorkowe inspiracje trupem muchy w szklance oranżady…

Przyznam, że zapomniałam o tej pieśni Kaczmarskiego, o musze w szklance lemoniady, o słowach zagęszczających intelektualnie przestrzeń do tego stopnia, że trzeba sporo cierpliwości, aby sprowokować szare komórki…
Katia

Dodaj komentarz »

Zanim zmarnieję…

Na fali swych poszukiwań muzycznych natknęłam się na świetny, jakże aktualny dla mnie tekst. Posłuchajcie.

Przy okazji, chcę się z  Wami podzielić ważną zmianą rozwojową. Moja potrzeba komentowania wszystkiego i wypowiadania się za wszelką cenę i na każdy temat… już się nasyciła, bo nie dopomina się tak gwałtownie, a czasem wręcz natarczywie o zaspokojenie. Ufff, co za ulga.  Dzięki temu, zrobiło się więcej przestrzeni wokół mnie. Uważniej słucham i delektuję się tym, co mają do powiedzenia inni ludzie. W związku z tym, że szczególną wrażliwość mam nakierowaną na muzykę, to z niej czerpię najwięcej inspiracji.

Katia

„Reflection”
I have come curiously close to the end, down
Beneath my self-indulgent pitiful hole,
Defeated, I concede and
Move closer
I may find comfort here
I may find peace within the emptiness
How pitiful

It’s calling me…

And in my darkest moment, fetal and weeping
The moon tells me a secret – my confidant
As full and bright as I am
This light is not my own and
A million light reflections pass over me

Its source is bright and endless
She resuscitates the hopeless
Without her, we are lifeless satellites drifting
And as I pull my head out I am without one doubt
Don’t wanna be down here feeding my narcissism.
I must crucify the ego before it’s far too late
I pray the light lifts me out
Before I pine away.
Before I pine away.
Before I pine away.
Before I pine away.

So crucify the ego, before it’s far too late
To leave behind this place so negative and blind and cynical,
And you will come to find that we are all one mind
Capable of all that’s imagined and all conceivable.
Just let the light touch you
And let the words spill through
And let them pass right through
Bringing out our hope and reason …

Before we pine away.
Before we pine away.
Before we pine away.
Before we pine away.

„Odbicie”

Wiedziona ciekawością zeszłam nisko, blisko końca
Pod mój hedonistyczny, żałosny dół
Złamana, dając za wygraną
Podchodzę bliżej
Być może odnajdę tu pocieszenie
Być może odnajdę spokój w tej pustce
Jakie to żałosne

Słyszę wołanie

W mojej najmroczniejszej chwili, gdy szlocham skulona
Księżyc zdradza mi tajemnicę – mój powiernik
„Choć jestem tak jasny w pełni
To światło nie jest moje
Milion promieni pada na mnie i odbija się
Ich źródło jest jasne i nieskończone
Wskrzesza pozbawionych nadziei
Bez niego jesteśmy tylko dryfującymi bez życia satelitami”

I kiedy wychylam głowę, nie mam żadnych wątpliwości
Nie chcę być tu, na dole i karmić swój narcyzm
Muszę ukrzyżować swoje ego, zanim będzie o wiele za późno
Modlę się, aby światło uniosło mnie stąd
Zanim zmarnieję, zanim umrę z rozpaczy

Więc ukrzyżuj swoje „ja” zanim będzie za późno, żeby zostawić za sobą to miejsce, tak złe, ślepe i cyniczne,
A w końcu odkryjesz, że wszyscy jesteśmy jednym umysłem
Zdolnym do wszystkiego, co można sobie wyobrazić.
Tylko pozwól dotknąć się światłu
A słowom przelać się przez ciebie
I pozwól im przejść na wylot
Aby obudziły nadzieję i rozum
Zanim przeminiemy,
Zanim doszczętnie zmarniejemy,
Zanim sczeźniemy,
zanim umrzemy z rozpaczy.

Dodaj komentarz »