xiegacodziennosci

Just another WordPress.com site

Co to za muzyka?

Zdjęcie1408 Już drugi dzień trwa obłędne słońce, dające nadzieję na pozytywne widoki na przyszłość. Dzisiaj mi towarzyszy dziwna muzyka London Grammar, właśnie odkryta. Mam mieszane odczucia, gdy słucham fruwających dźwięków na takiej rozpiętości. Nie jestem przyzwyczajona do tego rodzaju barwy głosu, jak Hannah Reid… nie wiem… Zbyt dużo mi się włącza podobieństw, np. do Florence Welch, czy Archive, no nie wiem… Pobędę trochę z tą nieoczywistą muzyką… Może potrzebuję więcej czasu, by się przekonać. Na pewno nie pozostawia mnie obojętną. Zresztą, czy zawsze trzeba tyle gadać, napinać się, opisywać i teoretyzować? Może po prostu posłuchajmy.

Katia

Reklamy
Dodaj komentarz »

Słoneczna Selah Sue

Dzisiejsze tak nieoczekiwanie mocne słońce podkreśla blondy w niedbałej fryzurze Selah Sue oraz chropowatości w jej nie dającym się zapomnieć głosie. Tę 26- letnia belgijską wokalistkę odkryłam kilka miesięcy temu. Zachwyciła mnie w któreś niezbyt mroźne grudniowe popołudnie, niezobowiązująco przechodzące w wieczór. Zaledwie kilka dni temu wyszła jej nowa płyta pt. „Reason”, czyli Powód, zawierająca aż 17 kompozycji. Idealnie współgra z tak zdecydowanym słońcem jak dzisiaj.
Katia

Dodaj komentarz »

W poszukiwaniu straconych zapachów

Dzisiejszy dzień kręcił się wokół zapachów z czasów dzieciństwa. Dlaczego tak? Bo wciąż mnie odrywa teraźniejszość? Bo obecna codzienność jest mało atrakcyjna? Po głębszym zastanowieniu jednak nie. Dlaczego więc rano i przed południem, gdy tylko nadarzyła się okazja, węszyłam za specyficznym zapachem błota z podwórza, z czasów, gdy zaczynały się roztopy, a ja bawiłam się na podwórku w dom? Nie napotkałam tamtej kompozycji. To trochę bez sensu, po tylu latach szukać identycznych woni. Wszak inny jest skład powietrza, ziemi, ludzi, zwierząt i roślin. Nie da się odtworzyć tego, za czym tak kompulsywnie tęsknię.  Więc siadam na zapadłej cembrowinie studni i opłakuję stracone zapachy; te, które nie powrócą. Próbuję w ten sposób pozwolić im zostać tam, gdzie ich miejsce. Nie chcę żegnać się w ten sposób … hey, there’s no way to say goodbye… Czuję zapach dzikiej mięty rozsianej dookoła. Babcia dodawała jej do pierogów z serem. Takie to rozpaczliwie smutne. Swoją drogą, niebywałe, jak silna jest pamięć mózgu. Jestem pewna, że gdybym napotkała TEN zapach, rozpoznałabym go od razu.

Katia

Dodaj komentarz »

Muzyka- moje życie

Znalezione obrazy dla zapytania miles davis

Znów mam ochotę na całego Milesa, po prostu jak leci. Na samą myśl, że był Ktoś Taki jak On /a właściwie wciąż jest dzięki temu, co zostawił po sobie/ dodaje mi energii! Jakbym przypomniała sobie o czymś bardzo ważnym. Co za ulga i radość! Jak mogłam zapomnieć???

M. Davis zmarł w wyniku udaru mózgu w wieku 65 lat, po wielu latach niehigienicznego trybu życia, które zaowocowały tyloma wspaniałymi nagraniami!!! To niesamowite ile płyt nagrał, ponad 70 /!/ łącznie z koncertowymi. Mam marzenie: wysłuchać do ostatniej nutki tego, co wygrał na swej zaczarowanej trąbce. Bez skrótów i pośpiechu. Bez cięć i cenzury. Czasem, gdy się zasłucham w ulubionej muzyce, to czuję jakbym się wymieniała z dźwiękami  na wnętrza. Ja staję się muzyką, a ona mną. Przenikamy się nawzajem. Muszę się wam przyznać, że w innych przypadkach nie jestem tak skora do przepuszczania swych granic. Muzyka, którą uważam za swoją, jest absolutnym wyjątkiem. Jej pozwalam na wszystko. Dzisiaj odsłuchuję „In a Silent Day” z 1969 roku. Dotarłam do materiału z 3,5 godzinnej sesji nagraniowej! Palce lizać! Macie ochotę pomiędzy sernikiem a szalotką? Skład muzyków jest imponujący. Każdy z nich stanowi swoją historię muzyki. To tutaj stawiał swe pierwsze kroki John McLaughlingitara … pozostali artyści:

Ten rodzaj improwizacji głęboko porusza mój umysł, który dryfuje w przypływie wolności. Czuję się komfortowo słuchając czarodziejskiej trąbki Milesa. Towarzyszy temu taki rodzaj skupienia jak przy medytacji i modlitwie. Katia

Dodaj komentarz »

Tulipany

Zdjęcie1405

Dyskretne tulipany. Właśnie takich potrzebowałam. Wypranych nieco z fioletu. Nie tak oczywistych i narzucających się kolorami jak te z karminu czy żółci. Święta wciąż podkradają się pod mój dom, a ja nie jestem gotowa ich wpuścić.

Katia

Dodaj komentarz »