xiegacodziennosci

Just another WordPress.com site

Dlaczego się boję?

– Skąd przychodzi strach? – już kiedyś tak zaczynałam jakąś rozmowę… Pamiętam.
– Zatem skąd się bierze strach?
– Boję się wtedy, kiedy czuję zagrożenie.
– To normalne. Inni też tak mają. Wszystko z tobą w porządku.
– Co z tego, skoro tak bardzo się boję…
– Czy boisz się, że coś się stanie?
– Tak, moim bliskim.

– O siebie się  nie boisz?

– Jakoś nie… Mam do siebie dużo zaufania.

– Czyli do bliskich mniej?

– Najwidoczniej.

– Więc twój strach może generować jaki rodzaj słabości, czy też brak czegoś…

– Albo potrzeba. Czuję strach, bo potrzebuję wiary w to, że wszystko będzie dobrze. To znaczy, że moja mama nie umrze teraz na szpitalnym łóżku, tylko potem. Kiedyś tam. Że moje dzieci będą szczęśliwe… że są szczęśliwe. Że mój mąż znajdzie sposób na autentyczne wyrażanie siebie dzięki swej wewnętrznej mocy.

– Zastanów się proszę: czy ten strach ci w czymś pomaga?

– Skoro go czuję, to znaczy że jest potrzebny.

– Czy wszystko, czego doświadczasz jest po coś?

– Jeśli coś czuję, to dlatego, że jakaś potrzeba upomina się o siebie.

– Jaka to potrzeba może być?

– Ta podstawowa, to potrzeba bezpieczeństwa.

– A głębiej?

– Potrzeba sensu, wiary w sprawiedliwość…

– Co to dla ciebie znaczy? Mówisz tak ogólnie!

– Nie chciałabym być zaborczą nadopiekuńczą matką, taką jak matka Marcela Prousta, który powiedział potem: „Wdycham zbyt wiele powietrza, ale nie wolno mi wydychać jego nadmiaru, bo wszystko, co ona mi daje,  musi być dla mnie dobre, nawet jeżeli miałbym się z tego powodu udusić.”

– Twoje dzieci są bardziej wolne i samoświadome, a ty niezależnie wszystkiego, co o  sobie myślisz jesteś bardziej zdrową i poukładaną matką, niż pani Proust, więc skąd te obawy?!

– Niby tak, lecz wciąż mam poczucie, że przenoszę na bliskich zbyt wiele swoich lęków…

– Na ciebie też przenoszono.

– Tak jest do tej pory.

– Może czas to zmienić?

– Tak. Uświadamiam sobie, że o ile lęki lęgną się na podłożu uzasadnionym, to potem generuje je moja wyobraźnia.

– Jakie podłoże uzasadnia tworzenie się lęków?  Wydaje się to absurdem! Czy naprawdę tak myślisz?

– Taaak… próbuję to jakoś wytłumaczyć… Ciągle coś wyjaśniam i uzasadniam… Bo uzasadnione – znaczy  usprawiedliwione. To ma sens.  Szukam powodów, by udowodnić ich przyczynę.

– Ale po co? W ten sposób tylko je wzmacniasz!

– Czyli co? Mam zaprzeczyć ich istnieniu? Udawać, że ich nie ma?

– Sama musisz znaleźć odpowiedź na to pytanie.

– W następnym poście.

IMG_0655 IMG_0673 IMG_0656

Katia

Reklamy
Dodaj komentarz »

Po stokroć nie…

Nie przeczytam wszystkich książek.
Nie obejrzę wszystkich filmów.
Nie zobaczę wszystkich miejsc.
Nie wypowiem wszystkich słów.
Nie usłyszę całej muzyki.
Nie napiszę wszystkich wierszy.
Nie zrobię wszystkich zdjęć.
Nie ujrzę wszystkich obrazów.
Nie spotkam wszystkich fajnych ludzi.
Nie poznam…
Nie zaznam…
Nie poczuję…
Nie zdążę poznać siebie.
Katia

Dodaj komentarz »