xiegacodziennosci

Just another WordPress.com site

Pozostałości po Dniu Mamy…

 

 

Zdjęcie0997

27.05.2014r, Katia

Reklamy
Dodaj komentarz »

Strach

Zdjęcie0957_001

– Tak się boję, tak bardzo się boję…

– Skąd przybywa strach?

– Z natrętnych czarnych myśli kłębiących się w mojej głowie…

– Czyli one już są? Pozwoliłaś im wniknąć?

– … Gdy się bardziej zastanowię… to jednak nie. One, póki co, próbują wejść. Na razie dobijają się do mojej świadomości.

– Więc to jest dobry moment na zastanowienie się i refleksję: czy chcesz wpuścić te czarne myśli, by rozgościły się w twojej świadomości?

– Nie, nie chcę. One nie są proszonymi gośćmi.

– Zatem zrób tak, jak już wiele razy. Pamiętaj, że to ty decydujesz, kogo zapraszasz do siebie.

– Może niepotrzebnie uchyliłam te drzwi? Niektóre przecisnęły się przez tę szparę. Teraz mnie zadręczają.

– Nic  nie było niepotrzebne. Uchyliłaś te drzwi, bo chciałaś popatrzeć…

– Tak, lubię obserwować…

– Tylko, że zapatrzyłaś się…

– Tak, chyba za długo. Straciłam kontrolę.

– Ale tylko na chwilę. Masz więcej szczęścia, niż dziewczyna w piosence Joy Division:  „She’s lost control”… /na marginesie, ten utwór kończy 35 lat /!!!/, więc dojrzał… a ostatnia zwrotka jest najbardziej reprezentatywna:

„I could live a little better with the myths and the lies
When the darkness broke in I just broke down and cried
I could live a little in a wider line
When the change is gone – when the urge is gone
To lose control
When here we come”

rozwinięcie tego wątku znajduje się na moim drugim blogu:

http://no-comments.pl/uncategorized/joy-division-dywizja-mrocznej-radosci/

– To może być pocieszające.

– Nie chcę cię pocieszać. Próbuję zestawić dwa fakty, by unaocznić ci wyraźniej, ale to ty decydujesz.

– Jakoś nie potrafię przegonić tych złowieszczych myśli. To nie takie proste, jak z ptakami krążącymi nad głową. Potrzebuję odpocząć. Zająć się czymś innym.

– Najlepsze oczyszczenie umysłu teraz, znajdziesz przy myciu naczyń…

Katia

 

Dodaj komentarz »

Dorosłam

Po wczorajszych zadeszczonych klimatach, radością napawa od rana oszałamiające słońce, przelewające się przez firanki. Powietrze pełne świeżego śpiewu ptaków wślizguje się przez uchylone okno. To takie chwile, z których lubię budować swą rzeczywistość… Zaraz budować… znowu odzywa się we mnie  nawyk ciężkiej pracy i męczeństwa. Chcę się go pozbyć, bo potrzebuję lekkości i beztroski. Chcę się cieszyć igraszkami światła z cieniem i wiatrem. Gdy je zauważę, tak jak teraz, to nic innego, jak tylko sprawdzenie obecności. Jestem.  Patrzę, jak wątek przeplata się z osnową, tkając moją codzienność. Zdarzenia, obrazy i myśli przenikają się ze sobą, tworząc mocną konstrukcję rozwieszoną ponad fundamentami. Jest giętka i sprężysta, więc mogę nawet skakać. W przeciwieństwie do fundamentów, które są nieprzesuwalne i nie podlegają zmianom. Ukształtowały je doświadczenia odbyte w domu rodzinnym w dzieciństwie i wczesnej młodości. Długo trwało, zanim pozbyłam się toksyn i traum. Próbowałam różnych sposobów: wyparcie, odcięcie się, ucieczka. Jednak te mechanizmy obronne okazały się mało skuteczne i krótkotrwałe. Aż w końcu dotarłam do takiego miejsca w sobie, w którym znalazłam zgodę na akceptację całego swojego bagażu życiowego. Poczułam, że może on być moim zasobem. Odkryłam, że moje trudne przeżycia, mogą od teraz pracować na moją korzyść, umacniając mnie. Jestem bardziej zahartowana dzięki nim. Silniejsza. Są moją skarbnicą wiedzy o mnie, punktem odniesienia do świata. Odkąd podjęłam decyzję, że chcę żyć najpełniej jak potrafię, wykorzystując swoje talenty i potencjał, w życiu moim rozgościła się nadzieja. Okadza różne moje zakamarki, jak lecznicze zioła. Jest mi z tym zdecydowanie lepiej. Mam poczucie, że domknęłam dawne sytuacje, dzięki czemu mam więcej jasności co do tego kim jestem. Trochę to trwało.

Mimochodem natknęłam się na zakreślony fragment wywiadu Bożeny Aksamit  / „Instrukcja obsługi nastolatka”/ z Anną Franzl – psychologiem i terapeutką psychoanalityczną /Gazeta Wyborcza 26-27 stycznia 2014r/, idealnie pasujący do moich przemyśleń…

„… Nieprzerobiona trauma bardzo dużo kosztuje. Człowiek wydatkuje ogromne ilości energii, żeby stłumić wszystko i nie słyszeć bolesnego głosu wewnątrz siebie. Jeżeli zrobimy porządek, będzie nam łatwiej żyć, korzystać z naszych talentów. Czerpać z zasobów, jakimi obdarowali nas rodzice, dziadkowie, bliscy. Dorosłość to umiejętność życia w momencie, w którym się jest. To iluzja, że człowiek może kontrolować rzeczywistość”.

Chyba właśnie dorosłam.

Katia

Dodaj komentarz »

Mistrzostwo czy sukces?

Według psychologów społecznych, kierujemy się w życiu dwoma rodzajami motywacji.

Jedni z nas są nastawieni na osiąganie mistrzostwa, a inni na sukces.

W pierwszym przypadku jest to proces doskonalący własny rozwój. Dążenie do mistrzostwa wymaga samodyscypliny i cierpliwości, hartu ducha i optymizmu. Na ścieżce prowadzącej do mistrzostwa może być pełno zasadzek i fałszywych tropów. Podczas drogi mamy szansę szlifować swoje dobre cechy oraz nabywać nowe umiejętności.

Osoby nastawione na osiąganie sukcesów rzadko doznają spełnienia. Zależy im bowiem głównie na tym, aby udowodnić swą wyjątkowość i wyższość nad innymi. Po osiągnięciu sukcesu cieszą się nim dość krótko. Ciągle szukają kolejnej okazji do rywalizacji. Sukces jest spektakularny i natychmiast zauważalny. Dobrze odznacza się na tle innych.

Kiedyś dążyłam do sukcesów. Co ciekawe, po ich osiągnięciu, nie czułam wystarczająco czystej satysfakcji. Uczucie zadowolenia trwało krótko i było podszyte czymś, przez co nie mogłam cieszyć się bardziej…

Teraz należę do tej pierwszej grupy i czuję się zdecydowanie lepiej. Cieszy mnie odkrywanie swojego potencjału. Potrafię podziękować sobie za wykonaną pracę. Nauczyłam się świętować małe osiągnięcia, prowadzące do większych, a czasem… nie prowadzące. Lubię być w drodze, która sama w sobie okazuje się wystarczająco ciekawa i ważna.

A Ty?

Katia

Zdjęcie0920

Dodaj komentarz »

Jak tworzy się kult? – na podst. twórczości Petera Hammilla

Nic nie zapowiadało takiego rozwoju wydarzeń. Pierwsza majowa sobota okazała się nad wyraz zimna i nie zachęcająca do wyjścia na zewnątrz. Co zrobić w takiej sytuacji, gdy potrzeba tworzenia rozsadza człowieka od środka i nosi po domu? Zwiedziłam już wszystkie zakątki w poszukiwaniu natchnienia, ale wciąż potrzebowałam więcej. To nastąpiło jak objawienie. Po nitce od kłębka, na nowo odkrywam Petera Hammilla. Zetknęłam się z nim onegdaj,  jakieś 20 lat temu, dzięki oczywiście audycjom Piotra Kaczkowskiego, mojego góru wrażliwości, prezentującego wszystko, co wartościowe w muzyce. Wygląda jednak na to, że wtedy, to było jedynie zapoznanie. Teraz odbywa się właściwa część spotkania z twórczością tego nad wyraz płodnego artysty.  Oprócz tego, co stworzył z zespołem Van Der Graaf Generator w ciągu 10 lat,  nagrał około 50 płyt solowych!!! Będzie czego posłuchać. Odkrywam Petera Hammilla na nowo. Przyszedł czas na przyjęcie tego, co ma do przekazania w całości. Jest tym artystą, którego chce mi słuchać i słuchać w różnej kolejności, niekoniecznie chronologicznie, ale z pewnością ciekawi mnie wszystko.

Spotkałam się z porównaniem jego muzycznej twórczości do Stanisława Lema –  też  wizjonera w swojej dziedzinie.

Uwielbiam brzmienie organów Hammonda w zestawieniu z tak ekspresyjnym, śpiewaniem całym sobą, jak robi to Peter Hammill. Staje się on dla mnie kimś bliskim, kto wpada z gitarą i butelką wina, by pogadać. W każdym  razie teraz słyszę to pukanie i mówię: „proszę”. Może 20 lat temu zatkało by mnie i nie wiedziałabym co powiedzieć. Teraz jestem gotowa. Rozmowa ma wielką moc. On znalazł sposób na wyrażanie siebie, swoich uczuć. Jest w tym dla mnie w tym mistrzem. Uwielbiam jego kompozycje pełne teatralnego rozmachu. Przekonuje mnie ta kreacja, nie drażni emfaza. Peter Hammill jest dla mnie wiarygodny jako twórca. Podziwiam, jak próbuje głosem robić to, co Hendriks wyczyniał gitarą.

To, co opisałam, jest próbą opowiedzenia Wam, jak tworzy się kult.

link do wywiadu w ArtRock.pl :

http://artrock.pl/wywiady/554/jestem_raczej_optymista_aczkolwiek_realista_jesli_chodzi_o_zwiazki_-_wywiad_z_peterem_hammillem.html

Kilka okładek z niemal 50 płyt solowych, które nagrywał jeszcze podczas VDGG:

jestem gdy śpiewam...

 

 

 

 

Dodaj komentarz »

Majowo, deszczowo

W taki dzień jak dzisiaj, gdy zimny deszcz  w porywistych podmuchach nie zachęca do wyjścia z domu, przeważa we mnie zewnątrzsterowność. Pogoda ma na mnie duży wpływ, co tu dużo mówić. Ulegam jej rządom.
W taki dzień jak dzisiaj, ograniczam wyjścia z domu do minimum. Zaszywam się w sobie u siebie, ceruję, piszę, przeszukuję pliki, by  wyciągnąć na światło dzienne fajne fotki, na przykład takie:

Zdjęcie0914_002

Do tego nowa płyta Pustek – „Safari”, wpasowująca się z lekkością w miejsca, w których teraz bywam:

Polecam, zapraszam, zajrzyj.

Katia

Dodaj komentarz »