xiegacodziennosci

Just another WordPress.com site

Pewność

Skąd przychodzi pewność?

Z jakiego miejsca i obszaru?

Skąd wiem, że mam zrobić właśnie TO i TERAZ?

Kiedy krystalizuje się pewność co do dalszego kierunku działania?

Pewność jest kolejnym etapem w procesie działania. Ja nauczyłam się nie poganiać siebie w dochodzeniu do pewności kolejnego kroku. Nabrałam do siebie niezbędnego zaufania, aby ten proces przechodzić płynnie, bez emocjonalnej szarpaniny. Mam głębokie wewnętrzne przekonanie, że w wyborze tego, co dla mnie najlepsze, muszę brać świadomy udział. Przeszłam długą i krętą drogę. Teraz idę brzegiem morza a woda obmywa mi stopy.

Jestem gotowa.

Katia

 

 

Reklamy
Dodaj komentarz »

Formy przekazu

Przy okazji wkrótce mającego nastąpić spotkania- jako kolejnego etapu projektu, w którym biorę udział, zaczęłam  rozmyślać na temat formy przekazu tego, co mam powiedzieć. Towarzyszy temu procesowi album „Bitches Brew” Milesa Davisa.

Na marginesie:  zatoczyłam wielkie koło w słuchaniu muzyki.

– A czy wiesz, co chcesz powiedzieć?

– Jeszcze nie mam treści.

– A koncepcję?

– Ogólny zarys. Mglistą ideę.

– Czy nie lepiej byłoby najpierw przygotować merytoryczne treści?

– Chyba tak, najpierw plan.

– Masz tendencję do zaczynania od końca.

– Co to znaczy „zaczynać od końca?”. Brzmi jakoś złowieszczo i ustawia mentalnie w pozycji „gorszego zaczynania”…

– Jesteś chaotyczna, a to twój cień…

– Będąc chaotyczna, jestem otwarta na zmiany i gotowa na improwizację. Tak jak Miles ze swoją złotą trąbką.

– Nie dościgniesz Milesa.

– Nie chcę go doścignąć. Jestem w innym miejscu. Idę swoją drogą. Muzyka Milesa jest  inspiracją do tworzenia swoich rzeczy. Tak pojmuję wymianę pomiędzy twórcami i wspólne budowanie  zbiorowej świadomości. Czy tę przestrzeń miał na myśli Ken Wilber? Instynktownie czuję, że tak. Mam nieodpartą ochotę skoczyć w tę świadomość…

– Chcesz poszerzyć swoją sferę komfortu.

– Właśnie tak to wygląda. Znów na poziomie komórkowym doświadczam owego drżenia, które świadczy o rozwoju, przekraczaniu własnych ograniczeń. Dziś bez wstydu i fałszywej skromności mogę o sobie powiedzieć, że jestem nietuzinkowa, niepowtarzalna, skora do modyfikacji oraz edycji, gdyż poznałam swoją wartość.

– Oraz skromna i pokorna… Odchodzisz od tematu. Widzisz, to wszystko przez ten chaos…

– Po prostu zastanawiam się. Chce mi się mówić. Wracając do form przekazu, to odrzuca mnie od tzw „nowych technologii”. Wolę tradycyjny, mówiony przekaz. Prezentacje multimedialne, czy pokaz slajdów jest dla  mnie drogą na skróty. Gdy uczestniczę w tego rodzaju szkoleniach,  ledwie omiatam wzrokiem gotowe zestawienia słów, podświadomie klasyfikując je jako mniej ważne. Bo ważniejsze dla mnie jest to, co się dzieje pomiędzy. Lubię  sama wyłapywać treści do zanotowania, a nie żeby trener podawał mi na tacy pogrubione, jak pączki rozdęte polepszaczem.

– Lepiej przyznaj się, że masz kłopot z obsługą takich urządzeń…

-… trochę tak, ale chcę się nauczyć. Właśnie jestem  w trakcie szkolenia.

– Myślisz, że jesteś taka sprytna? Na każde pytanie masz odpowiedź?

– Mówiłam, że lubię mówić… Słowa są moim oceanem miłości, przypływ i odpływ, przypływają i odpływają.

Katia

Dodaj komentarz »