xiegacodziennosci

Just another WordPress.com site

Światy równoległe

plakat do filmu Imperium wilków (2005)Wczoraj zerkałam na dziwny film, podczas pisania bloga i udzielania się na forum „Gdybym dorosła”. Tytuł filmu to: „Imperium wilków”. W związku z robieniem kilku rzeczy równoległych, nie oglądałam go zbyt uważnie, ale rozbrzmiewająca w nim muzyka, zaintrygowała mnie… Czy ktoś słyszał o Skin? Bo ja dotąd niekoniecznie, a szkoda…

Podwójna tożsamość – Recenzja filmu Imperium wilków (2005) – Filmweb

Zdjęcie0435

Katia

Reklamy
Dodaj komentarz »

Dobrze, że rzucam cień

   Oglądając wczoraj na TVP Kultura „Niedzielę z Małgorzatą Braunek”…/ntb lubię patrzeć na Panią Małgorzatę jako na kobietę, która swoim wyglądem i działaniem daje świadectwo temu, że znalazła sposób na życie w zgodzie ze sobą i ze światem/… Zatem gdy obserwowałam jej pięknie starzejącą się twarz pełną śmiejących oczu i kurzych łapek, to nie wiedzieć czemu pojawiła mi się taka refleksja: „przecież zawsze będzie ktoś starszy ode mnie, mądrzejszy, bardziej oświecony i zaawansowany w rozwoju, bardziej utalentowany, itp… tylko co z tego? Czyż nie „powinnam” zaprzestać owego męczącego uporczywego procederu nieustannego porównywania siebie do innych ludzi? Czyż nie nadszedł już czas powiedzieć sobie: dość! Mam szczerą ochotę zaakceptować siebie w całej rozciągłości ze wszystkimi swoimi zaletami jak i przypadłościami, bo co z tego? Skoro rzucam cienie, to znaczy, że jestem pełnokrwistą postacią, a nie zmróż-oczy-wampirem, czyż nie?

Zdjęcie0429

Prowadzący » Alcha Ośrodek Rozwoju Osobistego

Katia

Dodaj komentarz »

Prawda jest w ruchu

Zdjęcie0425Warto było oglądać piątkowy program „Go to dance”, aby zobaczyć  Dziki Styl Company w nowej odsłonie. Patrzyłam urzeczona jak tancerze misternie przekazują sobie ruch, właściwie porozumiewają się za jego pomocą i czułam że uczestniczę w ich wyjątkowej komunikacji, gdzie słowa są zbędne… Narzędziem do porozumiewania jest tutaj ruch.

Katia

Dodaj komentarz »

4 ćwiartki Wilbera

Zdjęcie0423

Co dziś zrobiłam dla świata?

1. Biegnąc rano na przystanek powciskałam na swoje miejsce kilka kamieni zruszonych z drogi przy trzcinach przez nieuważne traktory.

Co zrobiłam dla najbliższych?

1.  Nie opierałam się tym razem i podałam ciotuni Loni numer swojego konta

2. Odpuściłam dziś kontrolę tego co robi moja mama  i czy zrobiła coś z tego co miała zrobić, oczywiście wg mojego planu i widzimisię

3. Poprosiłam synów o większą empatię względem nas,  jako zmęczonych i schorowanych rodziców. Moją intencją było odebranie od nich obietnicy, że z własnej inicjatywy zainteresują się tym co robi ich ojciec. Jeśli długo nie będzie wracał z dworu, to zlokalizują go i sprawdzą w czym mu pomóc. Dzisiaj było to przeciągnięcie przez schody ciężkiego baniaka z drewnem, jutro może być szarpanie się z zawiłym systemem korzeniowym pokrzyw, albo wytyczanie grządek. Niestety sprawy przybrały taki obrót, że wymagają zdecydowanej interwencji na polu uwrażliwienia.

Co zrobiłam dla siebie dzisiaj?

1. Wykłóciłam się o pilne przerejestrowanie do specjalisty / z odległego terminu w lipcu na za tydzień/ w celu uzyskania skierowania na bezpłatne badania.

2. Nie mogę sobie przypomnieć co jeszcze zrobiłam dla siebie dzisiaj? To było tak dawno, choć wciąż trwa. Może po prostu obudziłam się dziś niezbyt dokładnie i stąd ta nieuwaga,

Katia

Ostatnie moje muzyczne odkrycie, to Megitza ze zjawiskową polską góralką i soczyście brzmiącym składem instrumentalistów

Dodaj komentarz »

W moim idealnym świecie

W moim idealnym świecie nie pielęgnuję urazów.

W moim idealnym świecie każdy dzień rozpoczyna się na nowo.

W moim idealnym świecie każde spotkanie stwarza szansę na rozmowę w nowym świetle, z pozytywnym nastawieniem.

W moim idealnym świecie kiedyś dokończę  wszystkie książki,  przerwane rozmowy, napoczęte kontakty; odkryję i zapamiętam jak żyć.

Katia

Lokomotywa, Parowa, Wagony, Tor, Drzewa

Dodaj komentarz »

Bezkarność ofiary

Ostatnimi dniami, a właściwie rankami i wieczorami pojawia mi się wiele refleksji dotyczących zjawiska przemocy domowej w aspekcie utrwalania statycznych cech ofiary i sprawcy. Buntuję się przed statycznym podziałem raz na zawsze. Jestem zwolenniczką badania dynamiki zjawiska i bieżącego uaktualniania swojej diagnozy, każdorazowo w oparciu o fakty.

Skąd nagle we mnie potrzeba zapisania takich postulatów? Wszak to nic nowego. Po prostu ostatnio miałam możliwość pracy na „żywym materiale ludzkim”, gdzie targało mną wiele wątpliwości:

– kto tu jest sprawcą, a kto jest ofiarą?

– ile cech „zarezerwowanych” dla sprawcy/np. agresja,  wszelkie złośliwości, eksponowanie uczuć nienawiści, artykułowanie złych życzeń, itp/  ma ofiara,  a ile sprawca przejął cech charakteryzujących dotąd ofiarę:  np. uległość, wycofanie, zgoda na wszystko, chęć współpracy…

Obserwacja ludzkich historii, dała mi możliwość przekonania się, że związki oparte na przemocy/nazwijmy hasłowo/, charakteryzują się uwikłaniem w ten traumatyczny taniec i często naprzemiennym przeskakiwaniem z roli ofiary do roli sprawcy i na odwrót: czasem sprawca okazuje ludzkie odruchy i powoduje we mnie większe zrozumienie swoich zachowań. Oczywiście, po wykluczeniu możliwości manipulacji z jego strony, co może być też elementem jego „gry” i celowym, zaplanowanym działaniem mającym na celu „zmylenie tropów”.

Ostatnio dopuściłam w sobie „ciepłe uczucia” w stosunku do do sprawcy, zaetykietowanego w procedurze NK jako OSP. W tym momencie mam więcej empatii właśnie dla 20-kilkuletniego letniego „sprawcy”. Jego wina polegała na tym, że wyzywał matkę, będącą osobą chorą psychicznie. Matka znowu przestała brać leki i męczące dla innych objawy jej choroby wróciły /np. słowotok, ciągłe kręcenie się i szturmowanie po nocy, zamęczanie pozostałych domowników swoimi urojeniami/.

To są właśnie autentyczne dylematy, z którymi  spotykam się w swojej pracy i muszę w tym obszarze podejmować decyzje: co dalej z tą przemocą? Kogo i kiedy dyscyplinować a kogo i kiedy wspierać? Kiedy być zdecydowaną, nieprzejednaną i nie dać się nabrać? A kiedy dać komuś szansę po prostu bycia wysłuchanym?

Nasuwa mi się porównanie w duchu NVC. Tak jak może być żyrafa słuchająca szakalimi uszami, oraz w pewnych sytuacjach możemy przemówić do szakala w taki sposób aby zechciał spróbować dotrzeć do swojego serca… analogicznie może się trafić „sprawca”podatny na zmianę swoich zachowań. W innym razie cała nasza praca byłaby dość monotonna, krótkowzroczna i pozbawiona głębszego sensu.

zachęcam do inspirującej strony: Kobiece Serca – wortal psychologiczny dla kobiet, które kochają za bardzo

Katia

Dodaj komentarz »

Wiersze z zielonego zeszytu

Doszłam do przekonania, że nadszedł czas, aby wiersze zapisane w zielonym zeszycie ujrzały światło dzienne.

Pisałam je w szczególnym stanie ducha. Gdy moja intuicja była wystawiona na ciężką próbę, związaną z odchodzeniem i żegnaniem się z moją siostrą zmożoną śmiertelną chorobą. Uruchomił się wówczas we mnie ów szczególny stan natchnienia i „rozpulchnienia”‚,  w którym znalazłam dostęp do swojego potencjału i wewnętrznej mocy.

Są zapisem moich stanów i w pewien sposób strategią radzenia sobie z sytuacjami na które nie miałam wpływu.

Dopiero później odkryłam, że jakoś tak mimochodem, dzięki wejściu w ten twórczy proces, udało mi się je  „ocalić od zapomnienia”. Całkiem niedawno, gdy poczułam, że zakończyłam pewien etap żałoby, mogę docenić ich wartość samą w sobie.  Już bardziej przytomna i obecna w obiektywnym świecie, bez percepcji zmienionej załzawionymi oczami.

W miarę czasu, będę je uzupełniać.

Katia

Dodaj komentarz »

mimochodem

Jak ja mam dzisiaj wszystkiego dosyć!!! Całej tej pracy tzw zawodowej, zalewającej mnie biurokracji, codziennego obijania się o kontakty, które  wnoszą znikome szczątki do mojego życia. Konieczności organizowania kolejnych posiedzeń grup roboczych NK. Źle się czuję w tej konwencji interwenta gdyż naturę mam pomagacza. Czuję, jak zadaje się gwałt na mej naturalnej skłonności  wspierania ludzi w rozwoju, nie za wszelka cenę i pod groźbą kary. Ta procedura jest sprzeczna z moimi wypracowanymi przez lata metodami, z pewnością nie tak opresyjnymi. Kłóci się z moją ścieżką rozwoju i rozwiązywania problemów. Zostałam wtłoczona,/ zresztą z całą rzeszą innych  osób/do tej procedury z urzędu. Chyba nie myślicie, że ktoś mnie pytał o zgodę. Tymczasem muszę wykonywać te czynności w ramach obowiązków służbowych, bez jakiejkolwiek gratyfikacji z tego tytułu i to jest wszystko na ten temat! Więc zamiast biadolić i narzekać, może powinnam rzucić tę pracę, jeśli jej tak b. nienawidzę, albo się zamknąć i cieszyć, że spłacają mi się kredyty mimochodem, prawie niezauważalnie i od niechcenia.

Na chwilę obecną nie widzę możliwości wyjścia z tej sytuacji.

Katia

Dodaj komentarz »

Akacja ruszyła!

Zdjęcie0415

 

Voo Voo – Nim stanie się tak – Videoclip – YouTube

Na suchym pędzie mojej akacji wyrosłej w ubiegłym roku z ziarenka spod podłogi odbiła zielona gałązka. To dobry znak, że w przyrodzie ruszyły soki życia! Również świergolenia ptaków słychać coraz dobitniej, a pranie powieszone pod gołą chmurką w sadzie, wyschło w jeden dzień. Wszystko to są niezbite dowody na usadowienie się w naszej okolicy wiosny.

Katia

Dodaj komentarz »

Koniec z mitem o telephonasis?

Bardzo dużo dała mi ta rozmowa z A.skarb

Pomimo, że przez telefon, a wolę face to face.

Pomimo, że wciąż zastygam na dźwięk dzwonka telefonu i nie jest to dla mnie komfortowa sytuacja. /kiedyś, podczas nauki j. angielskiego dowiedziałam się, że ta przypadłość ma swoją nazwę: „telephonasis”/.

Pomimo niewątpliwych ograniczeń wynikających z takiej formy kontaktu.

Pomimo długiej pracowitej środy, jako że jest to dzień warsztatów z rodzicami.

Bardzo dużo mi dała ta rozmowa, podczas której poczułam się tak naturalnie bezgranicznie wysłuchana. Czułam, że mam przestrzeń do swojego użytku, którą mogę zagospodarować po swojemu, kierując się jedynie intuicją i tym co we mnie żywe.  A. jest niesamowita. Ma kojący aksamitny „radiowy głos”, a odzywa się niespiesznie i naprawdę z ogromnym wyczuciem wtedy, kiedy trzeba. Tak nam się przędła ta rozmowa w bezczasie, bez nacisków i przymusu. Nawet wytrzymałam kilkusekundowe cisze bez zagadywania, co do mnie niepodobne. Najwidoczniej poznałam wartościowego człowieka, co do którego mam podejrzenia, że może być aniołem.

Katia

Dodaj komentarz »