xiegacodziennosci

Just another WordPress.com site

Bez tytułu

japoński śnieg

Kolejny dzień, w którym wierzę, że w końcu będzie cieplej. Tymczasem z dnia na dzień mróz coraz większy, po prostu załamka, depresja i bezsilność trzy w jednym mnie ogarniają. Dzisiaj nad ranem było -18 stopni! Wiosna zamarzła.  Dzieciakom nie chciało się nawet iść na wagary. Robi się problem z opałem. Chłopaki muszą nieustannie docinać drewno i też mają już dosyć. Belleruche-3-Amp-Fuse-700x425

A tu mój mąż znalazł nieinwazyjną muzykę. Taką, która nie narzuca się ze swoim brzmieniem i sączy się jako przyjemne tło… dla mnie duże odkrycie ten Belleruche. Belleruche – Anything You Want (Not That) – Odkrywaj muzykę w Last.fm

Katia

Reklamy
Dodaj komentarz »

Pomiędzy

mglisty wschódZdjęcie0412Jestem w okresie przejściowym. Już nie tu, a jeszcze nie tam. Wciąż próbuję żyć pełnią życia, mieć więcej radości i łatwości. Udaje mi się to z różnym skutkiem. Duża różnica dla mnie przejawia się w przejściu od myślenia o tym co zrobię, do działania. Jak  ja to mówię: zakasuję rękawy i robię, bez zbędnych ceregieli. Póki co, wybieram się w kolejną podróż w sen.  Czuję, jak wyłączam się i odlatuję. Prowadzenie drugi dzień z rzędu warsztatów dla rodziców, ponadto grupy wsparcia, uczestniczenie w zebraniach, rozmowy z klientami o różnym stopniu przyjemności, a przecież wszystkie stałe obowiązki i czynności służbowe… Dodatkowo niesprzyjająca aura, to nieustanne zimno i śnieg pomimo pierwszego dnia wiosny… Trudne rozmowy w obliczu poważnej choroby z ojcem i ciotunią Lonią… Wszystko to powoduje, ze tracę przytomność ze zwyczajnego ludzkiego zmęczenia. Katiatumblr_lufbcxzqg61qfm2v7o1_500

Dodaj komentarz »

Mięta przez rumianek

tumblr_mag5lqu7581reynx8o1_500Dzisiaj znów zauważyłam, że czas płynie wolniej.

– Jaki czas i wolniej, niż co?

– Mój subiektywny czas. Wolniej, niż czas obiektywny, zegarowy.

– Po czym to poznajesz?

– Gdy refleksją sięgam do wspomnień sprzed 3 dni, to z dzisiejszego punktu odniesienia, mam wrażenie, jakby minął tydzień z hakiem.

– Jakie to ma znaczenie dla ciebie?

– Kluczowe w tej chwili. Intryguje mnie kwestia czasu od dawna. Czuję, że zwęszyłam wiarygodny trop.

– Jakie to ma znaczenie? Wszak zawsze jest chwila obecna…

– No właśnie mam z tym problem. Z zaakceptowaniem faktu teraźniejszości i tylko teraźniejszości.

– Co cię przed tym powstrzymuje?

– Myślę, że trochę przeszłość, a trochę przyszłość.

– Obie naraz?

– Różnie to bywa. Czuję się uwikłana  w czas. Bywa, że łapie mnie za nogi to, co było, przeminęło. Tak litościwie skomle u mych stóp, że czasem ulegam i rozpamiętuję minione chwile. Przeżuwam je jak plasterki dobrze wysuszonej kiełbasy krakowskiej, złoszcząc się potem,  że za dużo zjadłam. Innym razem myślami wybiegałam w przyszłość, zamartwiając się a co a jak będzie… Przyznam, że coraz mniej projektuję w przyszłości.

– Czy jest ci dzięki temu lżej?

– Tak, mam więcej czasu…

– Znalazłaś odpowiedź!

Katia

Dodaj komentarz »

Wieszak uczuć- prapremiera

http://visual-joy.tumblr.com/post/45712607073/tree-of-lava-by-janaschi

To ćwiczenie wymyśliłam jakieś 2 lata temu, a teraz do niego wracam przywołana panującą mroźną aurą. Inspiracją dla niego jest intencja wywołania stanu rozmrażania uczuć w sytuacji, gdy mamy je zamrożone. To mocne ćwiczenie na kontakt uczuć z potrzebami.

Uwaga: może być trudno je wykonać osobom mającym problemy z wizualizacją, ale niech próbują, aby się przekonać.

Znajdź chwilę i miejsce dla siebie, przynajmniej kwadrans.

Zapraszam do środka. Wejdź i rozgość się w sobie. Możesz zamknąć oczy, siedzieć, lub położyć się; to wszystko dzięki czemu będzie ci lepiej się skoncentrować. Pobądź chwilę lub dwie ze sobą. Wyrównaj oddech. Oswój się ze swoim dobrym towarzystwem. Przypomnij sobie sytuację, która była dla ciebie trudna, bolesna, do dziś nierozwiązana, spychana  na boczny tor świadomości… /ktoś krzyczał na ciebie, pokłóciłaś się z bliską osobą,  usłyszała/e/ś coś przykrego na swój temat…itd/

Co się pojawia na to wspomnienie? Czy pierwsza jest myśl, czy jakiś sygnał z ciała? Zaobserwuj to, co przyszło. Z jakiego miejsca w tobie? Skąd przychodzą do Ciebie uczucia? Z obszaru głowy, serca czy brzucha? Gdzie czujesz najwięcej energii?  Jakie uczucie pulsuje w tobie najmocniej? Jest ich więcej? Zapisz je i odwieś na wirtualny wieszak. A teraz dotrzyj do potrzeb kryjących się za tymi uczuciami. Połącz je.  Zapisz. Schodź na taką głębokość, na jakiej czujesz się bezpiecznie.

Gdy czujesz kołysanie serca i przyspieszony puls – połóż  rękę na sercu i oddychaj wolno i spokojnie

Gdy pojawia się natłok myśli, pozwól im przepływać przez swoją głowę, jak ptakom, które mają prawo przelatywać nad tobą. Obserwuj jak się zmieniają. Która została? Zapisz ją.

Gdy czujesz jak tańczą ci motyle w brzuchu, lub ściska cię w żołądku- spróbuj powoli i spokojnie rozluźniać mięśnie. Połóż ręce na brzuchu i zaopiekuj się sobą.

Nic złego się nie może stać. To tylko ty i twoje uczucia, wynikające z zaspokojonych, bądź niezaspokojonych potrzeb. Rozejrzyj się dokoła w sobie. Może zobaczysz swoje wewnętrzne dziecko, które tak bardzo pragnie być widzialne.  Zauważ je i utul.

Czy czujesz jak przepływa przez ciebie życie? Jeśli płaczesz, to znaczy, że twoje uczucia spotkały się z potrzebami i wróciła/e/ś do domu. Rozejrzyj się wokół . Czy chcesz coś zmienić, wyrzucić? Przestawić coś bliżej, coś dalej? Zrób to.

Jeśli czujesz, że wszystko jest na swoim miejscu, to też dobrze.

Teraz potrzebuję od Ciebie informacji zwrotnej. Jak Ci było  w tym doświadczeniu? Co czujesz teraz? Pojawia się jakaś refleksja? Czy coś się rozjaśniło, wpadła/e/ś na jakiś trop? Coś było niejasnego w instrukcji?

Zaproponuję to ćwiczenie na najbliższym spotkaniu grupy wsparcia. Teraz, po dopracowaniu,  mam więcej jasności co do jego wykonania. Może jeszcze trochę zmodyfikuję instrukcję. Czekam na Wasze głosy, bo chciałabym je wziąć pod uwagę. Dla przypomnienia wcześniejszy wpis o moim wewnętrznym dziecku:

https://xiegacodziennosci.wordpress.com/2012/09/08/1154/

Katia

Dodaj komentarz »

Najdokuczliwszy zimowy dzień

Dwa najbardziej dokuczliwe dla mnie dni tej zimy odbyły się całkiem niedawno, nie dalej jak wczoraj i przedwczoraj. Z tym, że drugi okazał się jeszcze bardziej dokuczliwy niż pierwszy. Gdy to napisałam… to zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę już odeszło na dalszy plan tamto przenikliwe zimno, potęgowane przez złowieszczy wiatr wciskający się we wszystkie zakamarki ubrania.  Pozostał obraz zadziwiająco wybarwionego różami nieba na zachodzie, gdy stałam na przystanku w oczekiwaniu na autobus po powrocie z zajęć z rodzicami. Pozostała atmosfera sprzyjająca wzrostowi, śmiejące się oczy mam i świadomość, że jestem z nimi w kontakcie, z którego coś twórczego wyniknie… Pozostało wspomnienie  dodającej otuchy w tym marznięciu, rozmowy ze starszą panią, również czekającą na autobus. Tak więc, na moich oczach, staje się nieaktualny ten mój ranking… Skupiam się na tym, co mi sprzyja, co jest żywe we mnie teraz.  Nie żeby jakoś specjalnie się skupiam… Po prostu dzieje się to naturalnie i intuicyjnie. Zauważam co we mnie pracuje i przyglądam się temu. A potem wchodzę w to bardziej.

– Czy to znaczy, że zapomniałaś, jak trzęsłaś się z zimna?

– Pamiętam, jak miałam łzy w oczach, gdy wstawałam rano ze świadomością konieczności wyjścia na dwór pomimo takiej trudnej pogody. Pamiętam wszechobecne zimno. Pamiętam myśl: „żebym tylko się nie rozchorowała”, pojawiającą się kilka razy.

– Więc co się stało, że dzisiaj to odeszło, że czujesz się ponad tym?

Nie czuję się ponad tymTo zostało we mnie  przetworzone i może teraz służyć za budulec, zaplecze. Ja weszłam w to, przeżyłam.  Doświadczyłam tego zimna, dreszczy, spięcia mięśni na plecach, karku i barkach. Weszłam w oko cyklonu, pamiętając, że tam jest najbezpieczniej. Nie uciekłam, nie błąkałam się po obrzeżach, nie szukałam wymówek. Przeżyłam na swojej skórze to wszystko. To mnie umocniło.  Przeszłam trening. Jestem dzięki temu silniejsza, bogatsza w doświadczenia. Dlatego mogę się nimi dzielić.

Katia

Dodaj komentarz »

Robię to!!!

brigde

Zanurzyłam się w rzeczywistość, dlatego długo nie pisałam tutaj. Kiedy chcę coś zapisać, robię to ostatnio częściej w zeszycie. Tak jak kiedyś. Podoba mi się takie życie. Wypełnione pracą, w której czuję się jak nie w pracy. W której robię to, co lubię, w sposób taki, jak lubię, z ludźmi, wśród których czuję się akceptowana za to, że jestem;  gdzie czuję się bezpiecznie! Mam to! Osiągnęłam taki stan, który dotychczas znałam z teorii. W środowe i czwartkowe popołudnia prowadzę warsztaty dla rodziców dzieci z okolicznych szkół. Cykl zajęć będzie ciągnął się do połowy maja. Jest to intensywne przedsięwzięcie, angażujące energię i czas. Mój ale i mojej rodziny. Uruchamiające zaniedbane we mnie umiejętności organizacyjne. Dające mnóstwo satysfakcji. Stwarzające szansę na wymianę, przepływ i współpracę. Otwierające nowe przestrzenie i perspektywy.

Katia

Dodaj komentarz »

Uwolnienie

Nie wiem skąd mi się to wzięło, że od obudzenia do wyjścia na autobus dzisiejszego ranka czułam o wiele wolniejszy, niż zwykle upływ czasu. Musiało to być zauważalne, skoro zauważyłam. O czym to może świadczyć? – zastanawiam się co rusz, lecz nic mi nie przychodzi do głowy, żadna myśl, ani rozwiązanie. Cała ja, wszystko ubrać w słowa, określić, nazwać, usidlić definicją nawet jeśli wymyśloną przez siebie. Mało jedno określenie, najlepiej dwa i trzy, całą furę.  Nawet mój mąż mnie rozszyfrował, że mam silną potrzebę definiowania… Teraz dopiero doceniam drugie dno tego, co powiedziała po jakimś moim  szczególnie kwiecistym „wystąpieniu na forum” jedna z koleżanek w Szkole, że powinnam napisać słownik synonimów. Teraz śmieję się z tamtego zdarzenia i z samej siebie, z tej swojej „przypadłości”, ale wtedy wcale nie było mi do śmiechu. Pamiętam, że zastrzygłam wtedy szakalimi uszami i usłyszałam z tego komunikatu aspekt krytyki, zabarwiony złośliwością. Może trochę poczułam się napadnięta, bo potrzebowałam przestrzeni i bezwarunkowej akceptacji siebie takiej jaką jestem. Jakże wówczas byłam nierozsądna, jak dziecko! Ta moja potrzeba bezwarunkowej akceptacji, brzmi całkiem jak potrzeba bezwarunkowej miłości wyrażana przez dziecko! Czujecie?! Skoro to zauważam, to dorosłam w tym obszarze, czy tak?

Ale wracając do wyraźnego zwolnienia czasu. Ja NAPRAWDĘ CZUŁAM to, jak mam więcej dostępnych chwil, serio, sprawdzałam zerkając co rusz na zegarek. Przestaję  dociekać  dlaczego. Chcę aby częściej mi się to przydarzało. Katia

Bob Dylan Man Gave Names To All The Animals – wat.tv

Dodaj komentarz »

Sypie

tumblr_mficwi2AND1qae4moo1_500  Sypie z nieba białymi ostrymi drobinkami pod kątem zacinająco ostrym. Bez litości i uprzedzenia. To nie jest kasza manna lecąca z nieba. Nie jest to również gąszcz kwiatków czarnego bzu. Chciałabym zanurzyć się teraz w magię podobną do GG Marqueza, którą udostępnił w „Stu latach samotności”. Czegoś mi jeszcze brakuje. Determinacji? Pewności, że to TA właśnie chwila? Odwagi, aby zanurzyć się w tu i teraz właśnie tu i teraz… Decyzji?

Doczytałam dziś rano „Potęgę teraźniejszości” E. Tolle i jestem sobie wdzięczna, że jakimś intuicyjnym odruchem rozciągnęłam jej czytanie w czasie / ba! na około pół roku/. Dzięki czemu nie odurzyłam się jej treściami i mogłam je sobie dawkować w homeopatycznych ilościach. Podkreślając ważne sekwencje i rozmyślając nad niektórymi  nieco dłużej, po kilkakrotnym powrocie. Znalazłam w niej wiele mocno wspierających fragmentów, konkretnych rad do wzięcia pod uwagę i zapaliło mi się kilka konkretnych pomysłów na ćwiczenia dla grupy wsparcia! Książka ta natchnęła mnie nadzieją, że „nie cała umrę” i kolejny raz umocniłam się w przekonaniu, że jestem na właściwej drodze i to Co oraz JAK robię jest dobre i ma sens!!! Katia

Dodaj komentarz »

Zima

Zima nie chce odpuścić i trzyma się mocno na swoich pozycjach. Z czwartku na piątek rozesłała puchową pierzynę pod sam ganek, nie pytając o pozwolenie. Sypało cały piątek tak skutecznie, że unieruchomiło samochody na dłuższy czas odśnieżania. Zawieszam klucze od pokoju w biurze jako jedna z ostatnich, pomimo to mijam większość koleżanek zmiatających jeszcze śnieg ze swoich autek i wychodzę za bramę przed nimi. Co prawda,  za niedługo będą mnie mijać i przepuszczać na przejściach dla pieszych. Trudno powiedzieć kto będzie pierwszy w domu. Może mają więcej tego dnia spraw ode mnie do załatwienia, jakieś zebrania dzieciaków, lekarzy, sprawunki. Jedno nas łączy i jest punktem odniesienia: kiedy wrócimy wreszcie do domu.  Tak jest przy podziałach na dom i pracę. Nie wiem czy to dobrze, czy źle, nie wartościuję tego. Znam osoby, u których te sfery przenikają się i są przeszczęśliwe,  gdy mówią, że praca jest ich pasją i nie muszą jej oddzielać od domu. Ciekawe co na to inni domownicy? Jak odbierają tę rzeczywistość najbliżsi? Czy czują się wystarczająco wzięci pod uwagę przez taką osobę? A jak jest u Was? Jak sobie radzicie z godzeniem ról, które podejmujecie z wyboru bądź z konieczności? Katia

Dodaj komentarz »

Współpraca

Weszłam w projekt, w którym współpracuję z koleżankami ze szkół. Przygotowujemy warsztaty umiejętności i kompetencji wychowawczych dla rodziców dzieciaków z podstawówki. Doświadczam niebywałych uczuć związanych z wymianą doświadczeń sympatii i akceptacji oraz przepływu pozytywnej energii. Czuję zapał do pracy i widząc zaangażowanie moich koleżanek czuję, że to co robimy ma sens. Jestem spokojna i pewna, że stworzymy fajny program i zainteresujemy nim  uczestników. Spotkałyśmy się we trzy w kawiarni aby obgadać szczegóły a potem dopracowywałyśmy treści na telefonach i mailach. Dawno nie czułam się tak… doceniona, potrzebna, wzięta pod uwagę; naprawdę spełniam się w takiej współpracy. Tak lekko się żyje wśród życzliwych ludzi.  Przed nami jeszcze dużo pracy, którą będziemy musiały pogodzić z innymi obowiązkami. Przed nami jeszcze dużo wątpliwości. Przed nami jeszcze z pewnością trochę stresu i obaw. Wychodzi na to, że poza wtorkiem dojdą mi dodatkowo dwa dni w tygodniu, kiedy będę wracać do domu ok. 19-ej.  To są koszty robienia tego, co się lubi i przekraczania sfery komfortu. Takie koszty ponoszę rozwijając się… Czy postawiłam sobie poprzeczkę zbyt wysoko? Nie sądzę. Czuję, że jest akurat. Ba, przeskoczyłam z niewielkim zapasem. Katia

Dodaj komentarz »