xiegacodziennosci

Just another WordPress.com site

Puk puk do nieba bram

Jest coś fascynującego w tej wersji Martyny. Lekkość podszyta oczywistością, zabarwiona ironią, przepłukana złotym deszczem przeżytych lat…

Martyna Jakubowicz – Pukając do nieba bram – YouTube

superawesomeshop:</p>
<p>Morella

Reklamy
Dodaj komentarz »

Przemyślenia znad wciągającego błota

Oto jak zadziobał ściętą wierzbową gałąź dzięcioł… a to dzięcioł!

Zdjęcie0409

Biegnąc rano do autobusu po uginającym się błocie /przyszły upragnione dodatnie temperatury!/, wpadło mi do głowy, że kalendarzowy upływ czasu opóźnia, ilość ról życiowych, które pełnimy. Mimo, że teraz zabrzmiało to jakoś banalnie, wtedy rano było dużym odkryciem.

Tak jak zapomniany teledysk z niesamowitą interpretacją Michała Gasza…

Katia

„Litania” METRO Michał Gasz – rok 2000 – YouTube

Dodaj komentarz »

Kołysanka

Natknęłam się na ten ukraiński zespół przy szukaniu inspiracji do warsztatów z rodzicami… Co ja im powiem?

Perkalaba- zaczerpnęli nazwę od miasteczka na Ukrainie, gdzie jeszcze do połowy lat 80-tych istniał ogromny szpital psychiatryczny. Pacjentami  w   dużej mierze zamykanymi tam na przymusowe leczenie byli przeciwnicy systemu politycznego, niepokorni artyści, ludzie próbujący żyć według innych wartości niż te które wyznaczała władza komunistyczna.

Brzmi znajomo, a zarazem słowiańsko świeżo

Katia

PERKALABA „LULLABY” (insomnia mix by EЛEVEN) – YouTube

Dodaj komentarz »

Szata życia

Podpinam uczucia pod potrzeby, takie to proste, jedna potrzeba stojąca za jednym uczuciem, na początek intuicyjnie. Potem kolejna para. Po głębszym zastanowieniu schodzę jeszcze głębiej. Nie zawsze tak chcę. Czasem wystarczy mi dotknięcie po wierzchu. Z dzisiejszej perspektywy moje życie przypomina mi swoisty paczwork, gdzieniegdzie pofastrygowany, ale w niektórych miejscach solidnie przeszyty.  Kolory i wzory są bajeczne. W dalszym ciągu podtrzymuję w sobie pomysł na wprowadzenie do realu tej wizualizacji, poprzez szycie „szaty życia”. Na strychu mam kilka worków odłożonych ubrań, których już   się nanosiłam ale szkoda wyrzucić, apaszek, ścinków, powycinanych ulubionych fragmentów ubranek dzieci, jakichś nietypowych wstawek, koronek, fatałaszków Mondaj, przepastnych ale poprzesiewanych tu i ówdzie koszul męża, które czekają na swój czas. Kiedyś one też doznają połączenia i „wrócą do domu”…  Katia

Dodaj komentarz »

Pisząc…

Pisząc przez ten rok, siedziałam przy otwartych drzwiach i oknach. Czasem przeciąg zdmuchiwał światło, czasem trzęsłam się i tężałam z zimna. Bywało, że zacinał deszcz i śnieg. To był niesamowity dla mnie czas. Intensywność przeżyć była wprost proporcjonalna do kolejnych kroków, będących moim udziałem. Ale teraz… czuję zmęczenie tą podróżą. Zrobiło mi się niewygodnie w tym przedziale więc chciałabym się przesiąść. Potrzebuję trochę odosobnienia. Pobycia sama ze sobą. Przyjrzenia się i docenienia siebie. Cały czas  staję się sobą. Zachciało mi się pożyć prawdziwym życiem. Więc oddalam się… Katia

Dodaj komentarz »

Dorastanie to ból i… coś jeszcze

Nie tak łatwo rozstać się z dorastaniem przez ten rok… Czuję się jakbym zdradzała samą siebie, gdy pomyślę o zakończeniu pisania tego bloga. Trwa mój proces przepoczwarzania. Przeczuwam otwierające się przede mną nowe możliwości… ale nie jestem jeszcze gotowa na całkowite  zerwanie więzi łączących mnie z tym miejscem, które stworzyłam. Jednocześnie coraz więcej mam pewności, że trochę jestem gdzie indziej, bardziej skierowana na podpowiedzi ze świata. Dlatego potrzebuję tworzyć w innej przestrzeni. Póki co, to rozgrzewka…

Gdybym się długo nie odzywała, próbujcie mnie znaleźć tutaj, gdzie zamierzam rozkwitać:

http://no-comments.pl/

Zapraszam Was do współtworzenia!

Katia

Dodaj komentarz »

Manifest obywatela świata

Chcę być pełnoprawną uczestniczką rzeczywistości, która mnie otacza. Nie chcę zaglądać do swojego życia z doskoku, lub podglądać je przez dziurkę od klucza. Potrzebuję full kontaktu. Chcę zmienić swoje nawyki zajmowania się sobą wybiórczo, od przypadku do przypadku. Potrzebuję ciągłości, aby zachować tożsamość i godność. Potrzebuję wzięcia pod uwagę przy kolejnym rozdaniu. Jestem gotowa tym razem zawalczyć o siebie, dopilnować sobie szczegółów dalszego funkcjonowania na swoich warunkach /w trosce o swój komfort i bezpieczeństwo/. Rozsiadam się w sobie wygodnie w oczekiwaniu… Z korytarza rezonuje przecudowna gitara Petera Greena, uwielbiam…

Katia

Fleetwood Mac – Man of the world – YouTube

Dodaj komentarz »

Fala zmian

Skąd pomysł o końcu tego bloga? I to w takim momencie, w którym poszerza się krąg czytelników i zaczyna on żyć swoim życiem? Po prostu czuję, jak wyczerpuje się  powód dla którego go stworzyłam.  WYPISAŁAM SIĘ. Cel został osiągnięty. W moim życiu zaczęły się dokonywać małe cuda i wielkie zmiany.

Moja księga codzienności powstała z wściekłości i wrzasku; z miejsca, w którym dreptałam w kółko aż wydeptałam klepisko, przez które nie mogła się przebić  żadna roślina ani myśl.  Byłam w stanie totalnego wku…., niedocenienia, braku perspektyw na rozwój zawodowy, zmianę. Z utrąconym poczuciem sensu i wpływu. Dzięki pisaniu, często na otwartych drzwiach i oknach, odzyskiwałam wpływ na swoje życie. Doświadczałam poczucia przynależności,  waszego towarzyszenia. Musiałam komuś to wszystko opowiedzieć. Mija rok od kiedy zaczęłam umieszczać te wpisy, dostępne w sieci. Od kiedy pamiętam, pisanie było moim prawdziwym imieniem. Zawsze coś pisałam. Do tej pory tradycyjnie, w wersji papierowej. Jest tego kilkadziesiąt zeszytów różnych formatów. Dzienniki, wiersze, opowiadania, listy. Może się nimi kiedyś podzielę. Przez ten rok wydarzyło się we mnie tyle, że obdzielić by można było  tymi przeżyciami z  pewnością trzy życia.

Nie chcę klepać jakiegoś smętnego, ckliwego podsumowania, więc przerwę w tym miejscu… Katia

Dodaj komentarz »

Surfuję na fali codzienności

Dalej surfuję na fali codzienności, ze zwiększoną uwagą, wyczulona wszystkimi zmysłami na rzeczywistość. Nie zdarzył się żaden upadek. W pracy lajcik, dzięki spokojowi, który udaje mi się krzesać bez trudu. Dogaduję się z domownikami raz gorzej, raz lepiej. W sytuacji  zdrowotnej nie nastąpiło pogorszenie. Nawet wyspałam się za wszystkie czasy! W piątek od 21-ej do 6ej rano, z soboty na niedzielę podobny bilans. Po obejrzeniu „Salt” ze staruszkiem Danielem O. oraz zwinną jak jaszczurka Angeliną J. znów zapadam w sen… Śpię do 13-ej w szare niedzielne południe i dobrze mi tak. Czas się wije sennie, leniwie i samoistnie… Nic nie muszę robić. Podszykowuję jakiś obiad, ale mąż i chłopaki przechwytują te czynności, więc jest ok, zachowana ciągłość, bez pretensji i przymusu. Ja mogę tymczasem skupić się na swoich rzeczach. Poszukuję materiałów do szkoleń z rodzicami nastolatków, przeglądam „Endorfinę” i piję litry herbaty „earl grey” z cytryną. Czuję jak zbliża się koniec tego bloga. Katia

Dodaj komentarz »