xiegacodziennosci

Just another WordPress.com site

Traumatyczna więź

Podczas dzisiejszych zajęć w Grupie wsparcia zastanawiamy się nad fenomenem traumatycznej więzi i syndromu sztokholmskiego. Jeszcze raz dzielę się z kobietami /na ich prośbę/ swoimi przemyśleniami w oparciu o istniejącą teorię. Pomimo, że opowieść  fastryguję dość zgrabnie i brzmi wiarygodnie…nie możemy  wciąż i wciąż nadziwić się dlaczego kobiety /łącznie z nimi!/ trwają w patologicznych chorych związkach tak długo!!! Dlaczego pozwalają partnerom na upokarzanie i pogardę? Jakie są powody współuzależnienia od doznawanej przemocy i uzależnienia od oprawcy? Wyszło nam, że:

1. strach

2. brak wiary, że same sobie poradzą

Podtrzymuję w nich ogień zmian stwierdzeniem, że są we właściwym miejscu tu i teraz, na naszych spotkaniach, mających nadrzędny cel poszerzenia świadomości… Pomimo natłoku zajęć i napiętego kalendarza… tak się trudno rozstać… Już na stojaka, prawie na wylocie odpowiadam na pytania, coś dopowiadam… A kobiety siedzą jak zaklęte… Czuję wytwarzającą się magię podczas naszych spotkań. To COŚ powstającego z naszej wspólnej energii, odczuwalnego fizycznie, przyjazna atmosfera, poczucie bezpieczeństwa… Oby to nie była traumatyczna więź…

Katia

Reklamy
Dodaj komentarz »

Nasiąkam muzyką

Dzisiaj wspominam rudowłosą i zmysłową Tori Amos. Po głębszym zastanowieniu wolę Tori tylko słuchać. Jakoś drażni mnie i rozprasza to jej wdzięczenie się do kamery.

Swoją drogą czuję pozytywne zmiany i postęp w otworzeniu się na muzykę ostatnimi czasy. Katia

Dodaj komentarz »

Po prostu…

Żyję po prostu. Nawykowo. Automatycznie. Trochę bardziej, niż z przyzwyczajenia. Nieco mniej, niż z pragnienia. Jestem sobie dzisiaj trochę w klimacie Faith No More… I’m easy like sunday morning… Serio… Wyciągam z zamierzchłej półki tę piosenkę, która działa na mnie tak jakoś kojąco. Porusza we mnie fajne, bezpieczne miejsca. Niesie mnie ta melodia i te niezobowiązujące słowa….so why I’m so easy? Zagadkowy czwartek zaczął się we wtorkowe przedpołudnie, kiedy nie wiedziałam jak to będzie. Aby podjąć właściwe decyzje zaufałam swojej intuicji. Z dzisiejszej perspektywy wiem, że było to najlepsze, co mogło mi się przytrafić. I’m easy… Katia

Dodaj komentarz »

Moje miejsce

Po kilku tygodniach wybrałam się do lasku, który nam się rozrósł samoistnie nad stawem. Brzmi jakby to była cała wyprawa, lecz  to tylko  jakieś 300 metrów od domu. Pomiędzy olchami spotkałam stado kozaków, niestety już przestarzałych, w dotknięciu jak przesiąknięte mocno zużyte gąbki. Wśród tej starszyzny jeden młodziak-  zawadiacki rudzielec na śnieżnobiałej nóżce.

Po drodze pojawiło się wiele nowych krzewów i drzew, które nie wiem skąd się wzięły. I tak oprócz mnogości wierzb, olch i bzów czarnych z nowości: kilka wiotkich dębów, 2 orzechy, krzak dzikiej róży i ….mirabelka, na której kiwała się ostatnia śliwka /oczywiście spałaszowałam ją bezwstydnie/.

W swoich wojażach, często w odległe, abstrakcyjne miejsca, zapomniałam o tym swoim realnym, fizycznym, tu i teraz. To bardzo ważne i uczące. Postanawiam być bardziej obecna i uważna w swoim życiu. W ostatnim „Wegetariańskim świecie ” natknęłam się na ciekawy artykuł Wojciecha Diechtiara „Prawdziwy rozwój a myślenie magiczne”, w którym zwraca uwagę na niebezpieczeństwa i ograniczenia  będące na drodze rozwoju. Zwraca uwagę na pułapki pozytywnego myślenia i wizualizacji, doprowadzające do odrzucenia „pospolitych” sposobów rozwiązywania problemów i sprawdzonych strategii postępowania w określonych sytuacjach życiowych. Przemawia do mnie porównanie prawdziwego rozwoju do balonika z helem przywiązanego sznurkiem do patyka wbitego w żyzną ziemię. Patyk zapuszcza korzonki i rozrasta się, przeistaczając w rosłe drzewo, umożliwiając hulanie balonikowi na wietrze coraz wyżej…. Piękna metafora. Katia

Dodaj komentarz »

Coś w zanadrzu

Lubię mieć coś dobrego w zanadrzu. Gorzką czekoladę z chilli, słoiczek miodu, mussli . Lubię upiec szarlotkę i zapomnieć o niej. Tak jak dzisiaj sobie przypomniałam o zawartości piekarnika podczas swych duchowych podróży i dylematów. Poczułam w tamtym momencie kontakt z równowagą i bezpieczeństwem. Wytrząsnęłam taki mały kamyczek z sandała. Lubię wytwory swoich rąk i głowy. Nawet jeśli ciasto nie udało się jakoś szczególnie, to i tak sprawia mi więcej radości, niż gotowce ze sklepu. Katia

Dodaj komentarz »

Koniec sezonu ogórkowego

Zakończyłam sezon kiszenia ogórków. Uporałam się z 10-litrowym garem wyprowadzając końcówkę do zupy. W sumie było ze 4 takich garów, do korzystania na bieżąco, o zgrozo! Ale już koniec.Trochę krzaczków odbiło po deszczach, lecz nie produkują już takich hurtowych ilości. Muszę powiedzieć, że sezon ogórkowy należał do udanych. Dużo się działo w kwestii przetworów darów ogrodu i sadu tego roku. Teraz już wystarczy, jest akurat. Jestem sobie wdzięczna za to, że w porę się opamiętałam z przetworami. Wiem, że jeszcze jedna taka akcja i byłabym zbyt zmęczona, by cieszyć się wytworami  swojej pracy. Z zaciśniętymi zębami, wzdychając znacząco upychałabym słoiki w kredensie. A tak czuję się na tyle lekko i lajtowo, że mam siłę na inne pomysły… Katia

Dodaj komentarz »

Próba czasu

Muzyka King Crimson oparła się próbie czasu, w przeciwieństwie do Cocteau Twins. Kiedyś /w czasach pomiędzy maturą, a studium/ CC stanowili dla mnie pożywne tło do transowych przeżyć…Gdy słucham ich teraz….to męczy mnie ich słodka monotonia. Jestem w innym miejscu, w którym ta muzyka już mnie nie kręci… Po prostu. Ale zagruntowała się w moich fundamentach.

Katia

Cocteau Twins – Sugar Hiccup – Wideo, słuchanie & statystyki w Last.fm

Dodaj komentarz »

Nawałnica

To było w piątek. Naocznie przekonałam się ile drzewa mogą znieść. Mała trąba powietrzna pochyliła do samej ziemi rosłą akację przed wschodnim oknem. Zdumiała mnie jej giętkość. Aż zerwałam się z  poobiedniej sjesty na równe nogi i z przerażeniem wpijałam się wzrokiem przed siebie. Mała trąba powietrzna nałamała masę pomniejszych gałęzi z orzechów i kasztanów i podmiotła pod dom dywan z liści. Złamała też feralną  gałąź wierzby spod wędzarki, która opierała się przy ścinaniu/ to dobrze/. Rozpołowiła stareńką jabłonkę rodzącą pomarańczowe  jabłka, rozpływające się w ustach, zwane kruszelkami,  wielkie jak słońce /to źle/…Katia

Dodaj komentarz »

Pokarm dla duszy

Odkryłam zespół Bjesovi, co Wy na to? Ta muzyka wgrała się w mój obecny stan mentalny, horyzontalny, post-letni, prawie jesienny…

Trwa moja fascynacja muzyką macedońską, bułgarską, bałkańską, której do tej pory nie znałam, przyznaję ze wstydem i żalem. Ale nic straconego. Przyszedł teraz czas i miejsce na wsłuchanie się w te niesamowite zaśpiewy i aranże. Karmię nimi spragnioną i wygłodniałą duszę… znalazłam mój pokarm dla duszy…pokarm dla duszy… Katia

Dodaj komentarz »

Plecak Anastazego

W nim cały mój dobytek. Kawałek świata, który zabrałem po kryjomu. Będę go nosił ze sobą jak przynależny garb, garbate serce, pustynny kwiat, skamieniałą kroplę wody…  Katia

Dodaj komentarz »