xiegacodziennosci

Just another WordPress.com site

21. luty -Trzymam się prosto i nie obżeram!

w dniu 22 lutego 2012

Wyciągam z „Trzech filarów zen” dla siebie to, co mogę w tym momencie zastosować.

Po pierwsze

Bardzo mi zarezonował  jak dotychczas kawałek o jedzeniu. Japońskie przysłowie mówi, że 8 części pełnego żołądka służy człowiekowi, pozostałe 2 utrzymują lekarzy. Tak się przejęłam tą wydawać by się mogło oczywistą oczywistością, że…od poniedziałku…nie dojadam…i jest ok…Podczas tego krótkiego czasu ze trzy razy czułam przyjemne/!/ drapanie żołądku z głodu…i jakoś nie zemdlałam, ani nie wpadłam w jakąś wyjątkową agresję…Czuję lekki głodek, ale nie napycham się kompulsywnie, jak do tej pory bywało…tylko piję wodę, albo jem jabłko….i jestem sobie i pozwalam dziać się czasowi. Chciałabym, aby ta strategia uległa utrwaleniu.

Po drugie

Staram się trzymać prosto. Gdy sobie o tym przypomnę,  np. w drodze do bankomatu, rozprostowuję ramiona, świadomie i roztropnie akcentuję piersi, pozwalam aby powietrze objęło mnie w talii, uśmiechem zdobię swoją twarz… i ruszam odważnie  i pewnie przed siebie. Pamiętam, aby nie uciskać żadnego narządu wewnętrznego jakimś lekkomyślnym zagięciem ciała, czy bezmyślnym gestem. Łapię świadomość jedności ciała, umysłu i duszy. Otaczam siebie szczególną troską i empatią. Czuję przedsmak tego, jak może się rozwinąć ta współpraca pomiędzy moimi obszarami…2-3 razy w ciągu dnia załapuję taki stan…Poza tym chodzę krzywo, nieładnie, pruszam się z prędkością światła nieuważnie, przygarbiona, zamyślona, prześlizgując się wzrokiem pospiesznie po ludziach i pomiędzy nimi. Czasem mogę sprawiać wrażenie osoby kompletnie oderwanej od rzeczywistości, ale to nieprawda. Przy tym  całym odklejeniu, uporczywym wyrażaniu siebie i podkreślaniu swej odrębności, twardo i przytomnie stąpam po ziemi. Wchodzę bez zadyszki w slamsach na 4 piętro, biegnę na półsłupkach po kamienistej drodze po ciemku do autobusu…I może nie ma się czym chwalić, ale nie wywaliłam się od ponad 3 lat- tj od tamtego feralnego upadku przy wysiadaniu z autobusu na wyjeżdżonym  lodowym śladzie…Myślę, że to jest coś na czym można się oprzeć przy dalszej pracy nad rozwojem osobistym i zawodowym! Jak             by to nazwać: zasobem, czy mocną stroną, wiadomo o co chodzi. Katia


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: