xiegacodziennosci

Just another WordPress.com site

W poszukiwaniu…

W poszukiwaniu twórczego tła do rozmyślań, refleksji, zamyśleń, ciszy…

Dodaj komentarz »

Ciąg dalszy snu na jawie.

Miedziane złoto roztopiło nade mną przestrzenie jakby ze snu majowego. Siedziałam na skraju zboża z aparatem w rękach pośród hord komarów, za kałużą błotną. Dałam się omamić dobrodziejstwami złotej godziny. Zapragnęłam dać się zatopić w bursztynowym świetle jak muszka dla potomnych. Ale wcześniej uwiecznić tę chwilę, ten moment, gdy w zbożu dokonuje się cudowna alchemia odzyskiwania złota, kropla po  kropli. Na trawach, na kłosach, makach i kąkolach.  Moich włosach mokrych od wzruszenia.

Katia

Dodaj komentarz »

Ożywianie martwego.

Dodaj komentarz »

Maki

Noc nasyciła się moimi snami których nie pamiętam. Wczoraj plątałam się w gęstwinie oczekiwań i powinności. Myślałam, że nie wyjdę z tej matni. Uleczył mnie sen i kolejny poranek. Namoczony deszczem, nie zanadto ciepły. Lekko chmurzasty, poprzetykany tu i ówdzie mgłą. Rozświetlony zachwycającym przyodziewkiem maków. Naprawdę wszystko mija. Katia

Dodaj komentarz »

Sen z trzeciego maja

Miałam dziś (czyli trzeciego maja) sen, po raz pierwszy od długiego czasu. Śniła mi się sesja zdjęciowa nad stawem. W konwencji S. Dalego. Wszystko przeprószone złotym pyłem, opiłkami, ni to rdzą. Podobnie jak na prawdziwych zdjęciach zrobionych kilka dni temu. Tylko że w stawie nie było wody. Pozostał po nim suchy dół w odcieniach miedziano- bursztynowych. Na brzegu dziwny suchy księżycowy kwiat wznoszący się w perspektywie od dołu, rozszerzając ku górze.  Pokaźnej wysokości. Odcienie starego złota i klimaty zamierzchłego warsztatu samochodowego. Towarzyszyła mi aura czegoś znajomego a jednocześnie dziwnego i  tajemniczego.

Może śnił mi się czas?

Katia

Dodaj komentarz »

Deszcz

Są pytania, na które nie znam odpowiedzi. Na inne nie chce mi się teraz odpowiadać. Są też takie, które odpowiadają się same. Jedno jest pewne. Dzisiejszej nocy, po miesiącu chyba /nie licząc kilku świątecznych kropli/ spadł pierwszy deszcz. Kałuże nie są zbyt okazałe i nie wiem, czy przyciągną modraczki.

Katia

Dodaj komentarz »

Co mnie wzrusza

Co mnie wzrusza, ale tak naprawdę:

– śpiew i gra na basie Marka Sandmana, frontmana zespołu Morphine

Mark miał zaledwie 47 lat, gdy grał swój ostatni koncert we Włoszech, a było to latem 1999 roku. Na Morphinę wpadłam przypadkowo kilka lat temu i uzależniłam się od niej w stopniu nad wyraz silnym. To było jak nieoczekiwane spotkanie z dawno nie widzianym przyjacielem w drzwiach obrotowych. Albo jakby ktoś zapukał w okno kurzą łapką o czwartej nad ranem… Zostałam tą muzyką zmiażdżona co najmniej jak garściami truskawek zmieszanych z nieprześnionymi jeszcze snami… Sprawia mi do dziś ogromną przyjemność, ale też zaczepia niewygodne miejsca i prowokuje. Mark Sandman po prostu grał na swojej 2-strunowej gitarze basowej i śpiewał na tle tego cudownego bałaganu saksofonowego. Ale jak!

Słuchajmy. Tej Morfiny nie da się przedawkować.

PS. Ponoć nazwa pochodzi od Morfeusza- greckiego boga snu i marzeń sennych.

 

 

Dodaj komentarz »

Wzruszenie

Co mnie dziś wzrusza…

– obkruszona cembrowina studni w szczerym polu i w ogóle ta studnia w takim miejscu

– samotne drzewo na środku pola w całym swym rozkwicie

– na pewno muzyka, harmonijka ustna zarzynająca bluesy, saksofony w Morphine i w ogóle cała ich twórczość, The Doors… w sumie wszystko. The Wall Pink Floyd tak mnie wzrusza że nie wiem co i jeszcze Talk Talk, ale dwie ostatnie płyty / Duch Raju i Pośmiewisko/.

– wzrusza mnie spektakl na niebie po zachodniej stronie czasem do utraty tchu… aż padam na kolana igrając z kleszczami

To dziś, a właściwie teraz.

Katia

 

Dodaj komentarz »

Piórko Anioła

Widziałam dziś piórko anioła zatracone w trawie. Nigdy wcześniej, ani później takiego nie spotkałam.

Katia

Dodaj komentarz »

Wizualizacja

Majaczy mi się pod powiekami taki obrazek. Chciałabym delektować się nim,  rozsmakowywać, móc przywoływać w trudnych chwilach. Ocalić od zapomnienia.

Katia

Dodaj komentarz »