xiegacodziennosci

Just another WordPress.com site

Chwila

Czasem wydaje się, że coś trwa i będzie trwać zawsze… Wtapia się w naszą codzienność, że nawet tego nie zauważamy. Aż przychodzi taki moment… gdy spostrzegamy, że tego nie ma! Panika! Jak to? Przecież ciągle było! To niemożliwe, żeby przestało być. A jednak… Czy jest możliwe utrzymywanie uważności na takim poziomie, aby uchwycić ten moment odejścia? Obserwacja procesu zmiany formy energii wymaga skupienia i… czegoś jeszcze. Ale teraz nie wiem czego. Muszę to domyśleć.

Katia

 

Reklamy
Dodaj komentarz »

Koniec ciemności koniec światła

Czasem ciemność zagarnia światło, innym razem światło prześwietla ciemność. Zdarza się, że doświadczamy prześwitów. Tak, jak ja teraz. Stoję w pełnym słońca blasku z przymrużonymi powiekami. Pozwalam lizać się po twarzy ciepłym promieniom, ale tylko do granicy przyjemności… Oddycham i to jest ta dobra wiadomość. Wspólnie z Doorsami przeżyję ten dzień, kolejną noc i kolejny dzień. Chciałam napisać: „pokonam” ale byłoby to nieprawdą. Znaczyłoby, że podjęłam walkę i z dniem i z nocą. Podejmując walkę, musiałabym mieć jakąś alternatywę, swoje propozycje… A ja, póki co, godzę się na warunki dnia i warunki nocy.

Katia

Kusi mnie, żeby przetłumaczyć ten piękny tekst po swojemu. Kiedyś to zrobię.

Take the highway to the end of the night
End of the night, end of the night
Take a journey to the bright midnight
End of the night, end of the night

Realms of bliss, realms of light
Some are born to sweet delight
Some are born to sweet delight
Some are born to the endless night
End of the night, end of the night
End of the night, end of the night

Realms of bliss, realms of light
Some are born to sweet delight
Some are born to sweet delight
Some are born to the endless night
End of the night, end of the night
End of the night, end of the night

Dodaj komentarz »

Sieć

Jak pająk rozpościeram swą sieć we wszechświecie pośród niezliczonej ilości słów, myśli, obrazów i dźwięków zarejestrowanych gdziekolwiek i kiedykolwiek. Teraz mam wrażenie, że wszystko już zostało powiedziane, napisane, zaśpiewane… Mam tylko wątpliwości co do tego, czy wysłuchane… W dniu, w którym zmarła Kora, jakby na przekór, słucham nie wiem który raz debiutanckiej płyty duńskiego zespołu Grusom… wciąż na nowo. Nie muszę przypominać sobie Kory w TYM dniu, bo jest ze mną blisko cały czas.

Katia

 

Dodaj komentarz »

Codzienność z muzyką

Muzyka montuje mnie w rzeczywistości. Osadza w teraźniejszości, nawet jeśli pochodzi sprzed pół wieku, jak ta pierwsza długogrająca płyta Deep Purple. Dziś przypominam ją sobie, zainspirowana piątkowym Lepszym Punktem Słyszenia, w ukochanym radyjku Rock Serwis. Z drugiej strony nadciąga nowość w postaci drugiej płyty /Seven Storms/ zakręconego na korzennej rockowej nucie zespołu Mountain Dust z dalekiej Australii. Właśnie została udostępniona i możemy się nią cieszyć. Tak to się toczy. Muzyka przeplata się z codziennością, a codzienność z muzyką.

Katia

Dodaj komentarz »

Różowe okna

Obraz autorstwa: Daria Petrilli

Jestem w gorącej gonitwie ostatnio.

Trudny to czas.

Akurat na pewne rzeczy nie mam wpływu.

Dobrze, że mam muzykę, która mi towarzyszy kiedy chcę i gdzie chcę. Jest na wyciągnięcie uszu. Dzięki temu moja codzienność jest znośniejsza.

Super, że odkryłam wielokulturowy zespół Rose Windows. Szkoda, że już nie istnieje. Dobra wiadomość jest taka, że zanim drogi jego twórców się rozeszły, nagrali razem wcale niemało zaczarowanej muzyki. Jestem pod wielkim wrażeniem ich debiutanckiej płyty – The Sun Dogs, sprzed 5 lat. Do obejrzenia jest kilka ich występów w rodzimym Seattle, udostępnionych przez radio KEXP.

Polecam tę muzykę jako antidotum na smutek, zwątpienie i bezradność. Popatrzcie przez te różowe okna!

Katia

Dodaj komentarz »

Pod chmurami

Lubię takie miejsca pod chmurami, zapomniane niejednokroć przez siebie samą. Lubię wpatrywać się w nieograniczone niczyją wolą przestrzenie. Lubię tak siedzieć i nic nie robić. Siedzieć i patrzeć. Pozwalać myślom przepływać przez moją głowę i lecieć dalej… Już nie należą do mnie i mogą przemieszczać się w dowolnym kierunku.

Katia

Dodaj komentarz »

Moja codzienność

Wiosna rozgościła się na dobre pośród smutnych sarnich dni. Pogoda zmienia się z chwili na chwilę; trudno ją przytrzymać na dłużej. Wczoraj wieczorem burzowo. Dziś od rana słońce i przyjemny wiaterek. Warzywniak zapełnia się kolejnymi nasionami. Wysialiśmy: marchew, rzodkiewkę, pietruszkę, rzeżuchę, cebulkę, szpinak, sałatę. Papryka, zioła i pory rosną na razie w domu na oknach. Pozostałe roślinki będziemy wysiewać sukcesywnie, zgodnie ze zwyczajami. Dziś jeszcze pójdzie słonecznik pod miedzę i może coś jeszcze. Muzyka towarzyszy mi można powiedzieć na okrągło. Jeśli nie z głośników, czy przez słuchawki, to słyszę ją w odgłosach wiatru i ptaków. Ostatnio zachwycam się tym, co zrobił z genialnymi utworami Czesława Niemena, Krzysztof Zalewski. Bez kompleksów /i słusznie/ a zarazem stylowo. Z głową i sercem.

Na drugim biegunie mocne rockowe granie, takie jak np. Sienna Root ze Szwecji. Skutecznie wyrywa mnie ono z uśpienia i napełnia energią niezbędną do działania. Ożywcze się stały spotkania na czacie z innymi podobnie zakręconymi na muzyce. Wspólne słuchanie i pisanie o odczuciach skutecznie zapełnia mi czas. To jest moje życie. To jest mój raj.

Mirabelka

Dodaj komentarz »

Nie mam nic do stracenia

Przecież nie mam nic do stracenia – pomyślałam dziś po drugim przebudzeniu i zostawiłam tę myśl, aby jej się przyjrzeć. Teraz podpełzuje blisko jak łaskawa suczka Frydka i dopomina się o uwagę. Jak to jest, gdy się nie ma nic do stracenia? Czy jest tego tak mało, że nie żal, czy wręcz przeciwnie? Dużo, ale podejmuje się takie ryzyko? Jak to jest, gdy wykluwa się decyzja jak barwny motyl, po długim czasie przepoczwarzania, że teraz, właśnie teraz będę robić właśnie tak, a nie inaczej? Wokół takich dylematów dzieje się moja codzienność. Jak zwykle przetykana z muzyką. Taką, Siaką, Owaką. Wątek-osnowa, wątek-osnowa. Tkam ten kilim codzienności złożony z obudzeń, przebudzeń i uśnięć. Muzyka gruntuje  mnie w rzeczywistości. Nawet wtedy, gdy dzięki niej frunę pół metra nad ziemią. Ostatnie moje odkrycia: Ninet Tayeb, doceniona już przez samego Stevena Wilsona. Najpierw w swym rodzimym języku, potem jej wcielenie w Hallelujah Cohena, obnażające wszelką intymność.

Katia


Dodaj komentarz »

Gadające głowy

Wczoraj sypnęło śniegiem, dzisiaj lunęło deszczem. Jutro będzie słonecznie. Gadające głowy są wszędzie. Można tańczyć, można śpiewać w chórkach, nie przejmując się deszczem i śniegiem. W oczekiwaniu na słońce!

Katia

 

Dodaj komentarz »

Jestem

Czytam, słucham muzyki, jestem.

Katia

Dodaj komentarz »